Piramida informacyjna w ujęciu cybernetycznym

2011-07-10 Komentarze wyłączone

Cybernetyka jest nauką o sterowaniu, a sterowanie jest procesem przepływu informacji. Dlatego też pojęcie informacji jest kluczowe dla zrozumienia zagadnień cybernetyki. Działanie systemu autonomicznego jest bowiem procesem nieustannego rejestracji, przetwarzania i przechowywania informacji.

Jak wygląda struktura informacji przechowywanej przez system? Jakie są rodzaje informacji? W klasycznej definicji Shannona miarą ilości informacji jest wielkość niepewności, która została usunięta w wyniku jej otrzymania. Im większa nieprzewidywalność pomiaru, tym więcej informacji on dostarcza. W takim ujęciu jednak brak przypisania informacji jej istotności, czyli przydatności dla systemu, który ją przetwarza. A w oczywisty sposób różne informacje mają dla poszczególnych systemów różne znaczenie. Na przykład informacje dotyczące obyczajów godowych ślimaków dla przeciętnego człowieka mają trzeciorzędne znaczenie, ale dla hodowcy tych ślimaków są kluczowe dla zapewnienia ciągłości hodowli, a tym samym zdobycia środków do życia.

Z prakseologicznego punktu widzenia całokształt informacji rejestrowanych, przetwarzanych i przechowywanych – czyli jego infosferę – można przedstawić w postaci piramidy. U jej podstawy znajdują się dane, kolejne szczeble stanowią fakty, następnie wiedza, a na samym szczycie znajduje się mądrość. Pokrótce przedstawię poszczególne poziomi piramidy informacyjnej.

Na samym dole znajdują się dane, czyli wszelkie informacje, jakie mogą zostać zarejestrowane przez system. Jest to całokształt informacji, jaka jest rejestrowana przez odbiorniki systemu autonomicznego, czyli rejestratory. Jest to ogromna ilość informacji. Każdy obraz, jaki dociera do oka, każdy dźwięk odebrany przez ucho, każdy dotyk, zapach stanowi dane zasilające system. Dla typowego systemu autonomicznego nie jest wykonalne ani praktyczne przetwarzanie wszystkich danych, jakie do niego docierają. Większość z nich jest odrzucana przez filtry informacyjne, wstępnie odsiewający tzw. szum informacyjny, czyli informacje dla systemu nieprzydatne i utrudniające przetwarzanie pozostałych, potencjalnie przydatnych informacji.

Tylko część danych, które przejdą przez filtry zostanie zarejestrowana, czyli zapamiętana przez system. Stanowią one fakty. To wyższy szczebel organizacji informacji. System może odwoływać się do zarejestrowanych faktów, aby zwiększyć efektywność swojego działania w przyszłości. Same fakty są jednak dosyć słabo zorganizowane i ich przydatność dla systemu autonomicznego jest ograniczona. Faktem jest na przykład kolor mijanego budynku, godzina odjazdu autobusu, daty, imiona itp. Fakty muszą być interpretowane, aby stały się przydatne, np zapamiętany kolor budynku pozwala określić własne położenie, godzina odjazdu autobusu dotrzeć na wyznaczone miejsce na cza.

Fakty, w miarę przetwarzania ich przez system stają się wiedzą. Wiedzę tworzą fakty wzbogacone o powiązania między nimi. Elementy i sieć powiązań między nimi to system, stąd też wiedza jest wynikiem procesu systematyzacji faktów. W miarę procesu uczenia się historii suche daty i fakty historyczne stają się dla uczącego się wiedzą historyczną, gdy jest on w stanie z łatwością znajdować powiązania pomiędzy poszczególnymi elementami. Kolory i kształty budynków stają się wiedzą dla człowieka, który stworzy w swoim umyśle mapę miasta i będzie w stanie się w nim sprawnie orientować. System wiedzy jest łatwo wzbogacać o nowe fakty. Dla człowieka mającego bogatą wiedzę historyczną zapamiętanie kolejnych faktów jest coraz łatwiejsze, ponieważ natychmiast znajduje on dla nich w swojej strukturze wiedzy powiązania czasowe, przestrzenne i przyczynowo-skutkowe z innymi faktami. Zapamiętanie faktów nie mających powiązań ze stanem wiedzy jest znacznie trudniejsze, o czym przekonał się każdy, kto np zaczynał się uczyć nowego języka spoza znanych mu grup językowych.

Wiedza nie jest jednak najwyższym stopniem organizacji informacji. Zapewne każdy z nas będąc w szkole zadawał sobie pytanie Po co mam się tego uczyć? Pytanie o cel zdobywania danej wiedzy jest jak najbardziej zasadny. Wiedza jest bowiem przydatna tylko wtedy, jeśli system autonomiczny jest w stanie ją wykorzystać, aby realizować swoje cele. Tą umiejętność nazywamy mądrością. Jest to zarazem najbardziej obiektywne kryterium efektywności przetwarzania informacji przez system. Posiadanie przez system mądrości, bądź jego brak (czyli głupotę) można łatwo sprawdzić poprzez obserwację. System mądry to taki system, który zbiera informacje, rejestruje je w postaci faktów, buduje z nich system wiedzy i wykorzystuje go, by efektywnie funkcjonować w danym środowisku. System głupi to taki system, który tej umiejętności jest pozbawiony. Cytat z Forresta Gumpa Głupi ten, kto głupio robi stanowi świetną ilustrację tego pojęcia.

How to install PostgreSQL on Windows 7

2011-05-13 Komentarze wyłączone

I have a new laptop with Windows 7 since a few days. I’ve found problem installing PostgreSQL (version 9.0). The pgAdmin was installed, hovewer I’ve got message Database Cluster Initialisation Failed and the database engine itself was not installed. However, thanks to google I’ve found this article, when I’ve found working solution.

The problem is the security system of Windows 7, which restricts access to the program files directory. Installator can install PostgreSQL binary files, however can’t create database files in this location. The solution is to install database anywhere else, f.g. in c:\tools\PostgreSQL. You should also make sure after installation, that postgres service has write rights to the data directory (right click, security tab, add postgres user, check write access rights). From now on everything should be working fine.

Przemyślenia na temat systemu podatkowego

2011-03-05 Komentarze wyłączone

Stopniowo coraz bardziej się przekonuję do koncepcji, aby całkowicie zlikwidować PIT, CIT i VAT i zastąpić je podatkiem obrotowym, podatkiem katastralnym i podatkiem od luksusu. Początkowo ta koncepcja wydawała mi się dziwaczna i bezsensowna, na co w dużej mierze wpływał lęk przed nowym i niesprawdzonym. Teraz dostrzegam jednak coraz więcej zalet takiego rozwiązania.

Na początku podatek od przedsiębiorstw – CIT. Pozornie jego koncepcja wydaje się słuszna. Podatek jest płacony od zysku a nie od przychodu, więc pozwala on na funkcjonowanie mało rentownych przedsiębiorstw. Drugim dnem jest jednak pojęcie kosztów ze wszystkimi jego konsekwencjami. Przede wszystkim wszelkie koszty trzeba udokumentować i dobrze uzasadnić. Urząd skarbowy ze swojej strony może ze swojej strony takie uzasadnienie odrzucić. W efekcie wielu wydatków powiązanych ściśle z działalnością gospodarczą nie można odliczyć, np. różnicy w kosztach życia pomiędzy dużym i małym miastem (ktoś, kto nie musi pracować, nie ma najmniejszego powodu, żeby mieszkać np w drogiej stolicy). Z drugiej strony, wielu kombinatorów celowo zawyża koszty na podstawie fałszywych faktur unikając w ten sposób płacenia podatków. W przypadku tych, którzy płacą uczciwie również powstaje szkodliwa dysproporcja. Podatek oparty na zysku, a nie przychodzie promuje mało rentowne biznesy osiągające zysk w wartości zaledwie kilka procent przychodu (a w niektórych przypadkach nawet poniżej procenta). Do tej kategorii zaliczają się przede wszystkim różnego rodzaju siatki pośredników, z których każdy dorzuca swoją małą prowizję. Takie biznesy są moim zdaniem mało efektywnym wykorzystaniem zasobów ludzkich. Z drugiej strony, wysoko efektywne biznesy osiągające duży zysk przy małych kosztach są niejako karane przez system, ponieważ płacą podatek od prawie całego przychodu. Jest to odwrotność darwinowskiej rywalizacji, w której słabi i nieefektywni giną, a silni i wydajni przeżywają. Podatek obrotowy pełniłby funkcję drapieżnika zabijającego najsłabszych, by silniejsi mogli się jeszcze szybciej rozwijać.

Teraz VAT. Ten podatek działa podobnie jak CIT pozwalając na odliczanie go. Podobnie jak w przypadku CIT, najefektywniejsze biznesy płacą procentowo najwięcej. Jednak w jego przypadku pojawia się możliwość wyłudzania pieniędzy z budżetu państwa. Bowiem w przypadku VAT kwota zwrotu może przekroczyć sumę wpłaconego podatku. Dlatego przekręty na VAT są ulubionym instrumentem przestępców gospodarczych. Walka z nimi angażuje ogromne zasoby finansowe i ludzkie ze strony państwa. Tymczasem podatek obrotowy jest znacznie łatwiej naliczać i kontrolować. Nie ma konieczności udowadniania prawdziwości faktur kosztowych, wystarczy skontrolować przychody przedsiębiorcy, a to wychodzi skarbówce o wiele łatwiej.

Kolejna część dotyczy przede wszystkim osób prywatnych – likwidacja PIT i zastąpienie go podatkiem katastralnym i podatkiem od luksusu. Najpierw wyjaśnię, dlaczego uważam podatek PIT za nieefektywny i w gruncie rzeczy szkodliwym. PIT jest płacony procentowo od zarobków, niezależnie od sposobu, w jaki pieniądze są wydawane. Tak samo opodatkowane są pieniądze odkładane na cele inwestycyjne (np na rozkręcenie własnego biznesu), na koszty utrzymania (wysokie zwłaszcza w przypadku rodzin wielodzietnych) oraz zwykła, nie przynosząca zysków konsumpcja. W ten sposób system w żaden sposób nie promuje przedsiębiorczości i nie wspiera osób wychowujących dzieci (co z punktu widzenia państwa jest najlepszą ekonomicznie inwestycją). Zastąpienie podatku PIT podatkiem katastralnym i od luksusu zmieniło by tą sytuację i promowało przedsiębiorczość, ponieważ środki na inwestycję nie byłyby w ogóle opodatkowane. Byłaby natomiast opodatkowana konsumpcja, zwłaszcza domy i mieszkania które są w przypadku większości osób najbardziej znaczącym dobrem konsumpcyjnym. Podatek katastralny zachęca do jak najbardziej efektywnego wykorzystania powierzchni mieszkalnej. Z punktu widzenia gospodarki jako całości jest bowiem kwestią drugorzędną, czy na człowieka przypada 8 czy 80 metrów kwadratowych. Na pewno ma znaczenie z punktu widzenia samopoczucia i komfortu, ale to już jest właśnie luksus a nie konieczność życiowa. Większe opodatkowanie osób, które chcą ‚zaszaleć’ i pozwolić sobie na wyższy standard życiowy, by obciążyć osoby, które żyją oszczędnie aby inwestować uważam za jak najbardziej uzasadnione ekonomicznie. W końcu i w przypadku tych drugich przyjdzie czas, by odciąć kupony od inwestycji i podatek wpłynie do budżetu w jeszcze większej wysokości.

Co do pozostałych rzeczy do objęcia podatkiem od luksusu, to przede wszystkim powinny to być rzeczy, których używanie nie przyczynia się do rozwoju gospodarki. W pierwszej kolejności alkohol, papierosy i inne używki. Także biżuteria i wszelkie ozdoby pasują świetnie do tej grupy. Opodatkowanie samochodów nie jest dobrym pomysłem, ponieważ samochód jest również narzędziem pracy, a podróże poszerzają horyzonty, co również ma swój pozytywny wymiar ekonomiczny. Zastanowiłbym się natomiast co do jachtów. Owszem, jacht może służyć celom zarobkowym (wożenie turystów), ale to samo dotyczy niektórych nieruchomości, np. hoteli. Jednak w trakcie podróży można się obyć bez hoteli i jachtów – jest to właśnie luksus, czyli coś zbytecznego, na co jednak ludzie chętnie płacą. Opodatkowanie tych wszystkich rzeczy będzie stanowić bodziec do bardziej efektywnego alokowania środków finansowych. Możecie mi teraz zarzucić mi tendencje do jakiegoś ‚rozkułaczania’ bogaczy, nic podobnego jednak nie ma miejsca. Zwyczajnie podatki ktoś musi za coś płacić. Najważniejsza rzecz, aby były one ściągane zgodnie z zasadą najmniejszej szkodliwości dla gospodarki. Opodatkowanie środków przeznaczonych na inwestycje, edukację czy wychowanie dzieci jest zdecydowanie bardziej szkodliwe, niż opodatkowanie dużych domów, jachtów czy biżuterii. Przy tym każdy ma wybór, czy chce płacić podatek za takie rzeczy, podczas gdy w obecnym systemie wybór ‚niepłacenia podatków’ oznacza albo przekręty gospodarcze albo w ogóle zrezygnowanie z działalności zarobkowej i [paso]życie na koszt państwa. Co jest lepsze – wybór zostawiam wam.

2010 in review

2011-01-02 Komentarze wyłączone

The stats helper monkeys at WordPress.com mulled over how this blog did in 2010, and here’s a high level summary of its overall blog health:

Healthy blog!

The Blog-Health-o-Meter™ reads This blog is doing awesome!.

Crunchy numbers

Featured image

A helper monkey made this abstract painting, inspired by your stats.

A Boeing 747-400 passenger jet can hold 416 passengers. This blog was viewed about 4,800 times in 2010. That’s about 12 full 747s.

In 2010, there were 16 new posts, growing the total archive of this blog to 30 posts.

The busiest day of the year was July 30th with 84 views. The most popular post that day was Chińskie roszczenia terytorialne na Morzu Południowochińskim.

Where did they come from?

The top referring sites in 2010 were urbas.blog.onet.pl, sql.ru, pl.wordpress.com, google.pl, and javatalks.ru.

Some visitors came searching, mostly for i18n translation tool „google translate” eclipse, kanał rss na mojej stronie, cyrilica, and translate.sethttpreferrer.

Attractions in 2010

These are the posts and pages that got the most views in 2010.

1

Chińskie roszczenia terytorialne na Morzu Południowochińskim January 2010

2

Stosunki chińsko-radzieckie 1949-1969 z perspektywy chińskiej January 2010

3

Translate files using Google Translate directly from java January 2010

4

Spór o wyspy na Morzu Południowochińskim w świetle prawa międzynarodowego January 2010

5

Spór japońsko-chiński o wyspy Senkaku/Diaoyu January 2010

Kategorie:Uncategorized

Co nam przyniesie nowy 2011 rok?

2010-12-31 Komentarze wyłączone

Piszę ten wpis ostatniego dnia 2010 roku. Nie uważam zakończenia roku za rzecz w jakiś sposób szczególną, ale ten dzień jest wyjątkowy. Po raz pierwszy oprogramowanie finansowe w całej Polsce zostanie poddane tak silnej próbie. Od jutra bowiem zmieniają się VAT. Ktoś mógłby zapytać się, co w tym takiego szczególnego, przecież stawki PIT zmieniały się kilka razy, a progi podatkowe jeszcze częściej? Rzecz w tym, że stawki VAT zmieniają się po raz pierwszy od wprowadzenia tego podatku. A to stworzyło błędne uczucie stabilności tego podatku. Zmiana stawek VAT wydawała się wielu osobom na tyle mało prawdopodobna, że nie przywiązywali do tej kwestii zbytniej wady.

Jakie to będzie mieć konsekwencje dla oprogramowania księgowo-fakturyzującego i jego uczestników? Zależy to od stopnia niezapobiegliwości jego autorów. Oczywiście w najgorszym scenariuszu stawki VAT są wpisywane w kodzie, gdziekolwiek są potrzebne (żargonowo nazywa się to hardcodowaniem). Dostosowanie takiego oprogramowania jest bardzo bolesne. Trzeba zmieniać wszystkie klasy odpowiedzialne za sprzedaż i zakupy, zmieniać wszystkie wydruki. Oczywiście nawet jeśli istnieją firmy, które mają taki syf w kodzie (mam szczerą nadzieję że nie, ale życie zawsze mnie negatywnie zaskukuje), dostosowania tego dokonały już dawno, niemniej jednak w takim scenariuszu zawsze istnieje ryzyko, że w którymś wydruku czy miejscu w kodzie ktoś zapomniał zmienić, a tester przepuścił (o ile w ogóle był tester – znacie przysłowie, że najlepszym testerem jest użytkownik?).

Załóżmy jednak optymistycznie, że wszyscy zamieszani w tworzenie programów o wyżej wymienionej jakości zostali już dawno wysterylizowani, żeby nie przekazywać swoich genów przyszłym pokoleniom, i zajmują się np. odśnieżaniem chodników (wszyscy widzimy, jak dobrze są odśnieżone, prawda?). Jest jednak naprawdę dużo programów, w których stawki VAT są zapisane jako stałe. Nieważne w tym momencie, czy są zapisane jako enumy, pola statyczne czy pola w beanie Springa. W każdym z tych przypadków dokonanie zmiany stawki wymaga zmiany w kodzie źródłowym, przekompilowania aplikacji a następnie podmienienia jej po zmianie roku. Wymaga to niestety restartu systemu, a restart niektórych serwerów aplikacji, zwłaszcza gdy pracują w klastrze potrafi trwać długo. A jeśli coś się nie uda – to niestety zaczynamy zabawę od początku.

W lepszej sytuacji są programy, w których stawki VAT są zapisane w bazie danych jako słownik. Tu zmiana jest dosyć prosta – wystarczy zmienić stawki VAT w bazie i wszystko będzie ‚śmigać’. Niestety, i tu jest pies pogrzebany, nawet jeśli jest to tylko ratlerek albo inne paskudztwo. Takiej zmiany trzeba dokonać dopiero po zakończeniu pracy systemów w 2010 roku. Po zmianie bowiem system będzie już korzystał z nowych stawek. W większości przypadków takiej zmiany będzie dokonywał wykwalifikowany serwisant. Zwłaszcza, gdy nie ma interfejsu użytkownika do zmiany słownika stawek VAT i trzeba dokonać zmiany bezpośrednio w bazie danych. W przypadku kas fiskalnych nie ma innej opcji, ponieważ taka zmiana wymaga zerwania plomb (przynajmniej o ile mi wiadomo, tak właśnie jest). A serwisantów jest ograniczona ilość i muszą oni spać tak jak reszta społeczeństwa.

Co może nas czekać w nowym roku? Jeśli sklep nie zaktualizuje stawek w bazie fiskalnej, nie będzie mógł sprzedawać niczego. W przypadku np. sklepów internetowych, które wystawiają faktury albo rachunki zamiast paragonów jest o tyle lepsza sytuacja, że ich pracownicy mogą wystawiać faktury ręcznie (teoretycznie ważna jest nawet faktura wypisana na zatłuszczonym papierku z rybek, o ile zawiera wszystkie wymagane prawem pola). Nie zapomnijcie zrobić dzisiaj zakupów na co najmniej kilka dni! Zmniejszy to jednak wydajność ich pracy. Nie mamy też co liczyć, że wrócimy z nocy sylwestrowej do domu taksówką. Taksówkarze też mają kasy fiskalne! Jeszcze większy chaos będzie w działach księgowych na początku lutego, gdy zamykany będzie styczeń. Wyjdą wtedy wszystkie błędy dotyczące procesu zamykania miesiąca, naliczania stawek VAT w opłatach abonamentowych itp. Jeśli wasza narzeczona/narzeczony jest księgową, nie róbcie sobie wielkich nadziei na urlop albo chociaż na kolację na mieście.

No dobrze, ale jak to wszystko jakoś przetrwamy, możemy się już cieszyć? Tak, ale nie za długo! Rząd przecież planuje kolejne podwyżki – na raty, po jednym procencie. Aby na przyszłość uniknąć takich problemów, trzeba odpowiedzialniej podejść do kwestii stawek VAT w oprogramowaniu. Niestety, nie ma innej opcji niż dodać daty ważności do pozycji słownikowych takich jak stawki podatku. Wtedy system po zmianie roku/miesiąca może automatycznie przejść na nowe stawki bez ingerencji serwisanta, a cały proces można przetestować dużo wcześniej, żeby nie było przykrych niespodzianek. Albo możemy mądrzej głosować w przyszłych wyborach i wybierać partie, które do podatków podchodzą odpowiedzialniej i nie zmieniają stawek na raty, z ledwie kilkumiesięcznym wyprzedzeniem.

Życzę wszystkim szczęśliwego nowego roku i pełnych lodówek w jego pierwszym tygodniu!

Kolonializm w Afryce

2010-12-28 Komentarze wyłączone

 

Kolonializm w Afryce


Ekspansja europejska i administracja na opanowanych terenach – analiza problemowo-porównawcza

 


EUROPEJSKA OBECNOŚĆ W

AFRYCE W EPOCE PRZEDKOLONIALNEJ

 

Do XV w. europejska wiedza

o Afryce subsaharyjskiej1

była znikoma. Głównym źródłem wiedzy były kontakty z kupcami

arabskimi. Odgrywali oni dominującą rolę w kontaktach handlowych z

afrykańskim interiorem. Rozwijał się transsaharyjski handel

niewolnikami, na który do 1500 r. przypadało ok. 70% całkowitego

eksportu niewolników. Niewolnicy afrykańscy byli też wywożeni do

krajów arabskich Bliskiego Wschodu w ramach handlu w regionie Morza

Czerwonego, oraz dalej, nawet do Indii i królestw bengalskich

(głównie z miast suahili w Afryce Wschodniej).

W strefie

Sudanu (obszar pomiędzy Saharą a strefą lasów tropikalnych) oraz

na wschodnim wybrzeżu Afryki (wspomniane już miasta suahili) miało

miejsce silne oddziaływanie kulturowe Arabów i rozpowszechnianie

się Islamu. Miało to znaczny wpływ na przyspieszenie w

wymienionych strefach procesów państwotwórczych. Jednak w

najtrwalszy twór państwowy Afryki, Etiopia, od IV w. n.e. stanowiła

enklawę chrześcijaństwa, narażoną na stałe ataki wrogo

nastawionych sułtanatów muzułmańskich.

Początek

nowożytnej ekspansji europejskiej w Afryce stanowią wyprawy morskie

wzdłuż zachodnich wybrzeży organizowane przez księcia Henryka

Żeglarza (1394-1460). Ekspansja ta miała początkowo charakter

głównie ekonomiczny i religijny2,

w mniejszym stopniu badawczy. W przypadku pozostałych państw

europejskich3

podstawowe znaczenie miała ekspansja ekonomiczna. O ekspansji

polityczno-militarnej poważnie do XIX w. nie myślano. Europejczycy

zakładali wprawdzie faktorie i forty na wybrzeżu na mocy porozumień

z lokalnymi władcami, lecz miały one za zadanie przede wszystkim

ułatwienie wymiany handlowej. Faktorie nie różniły się na ogół

zbytnio wyglądem od znajdujących się w pobliżu budowli

afrykańskich, a sami faktorzy często prowadzili podobny tryb życia

jak ich sąsiedzi, biorąc sobie za żony afrykańskie kobiety4.

Jeśli chodzi o forty, to ich garnizony rekrutowane były głównie

spośród ludności miejscowej (bywało, że na czele mniejszych z

nich stali Afrykanie), natomiast personel stanowiła niemal wyłącznie

ludność czarna. Nie mogły one stanowić narzędzia nacisku na

lokalnych władców, gdyż nie były przystosowane do odparcia

jakiegokolwiek większego ataku. Nie były niczym wyjątkowym

przypadki zdobywania fortów przez Afrykanów, którzy często

następnie sami z nich korzystali przez lata.

Europejczycy

nie byli jednak w tym okresie zainteresowani podbojem ani kolonizacją

Afryki. Związane to byłoby z przeszkodami natury głównie

technicznej. Od północy Sahara stanowiła przeszkodę skutecznie

uniemożliwiającą ekspansję. Lasy tropikalne ze swym zabójczym

klimatem oraz śmiercionośną dla bydła i koni muchą tse-tse

skutecznie zniechęcały do prób kolonizacji tych terenów (wyjątek

stanowiła holenderska kolonizacja na południu Afryki5).

Nie znany w dodatku był bieg głównych szlaków wodnych kontynentu.

Jeszcze w XIX w. uważano, że Niger płynie na zachód i może być

odnogą Nilu6.

Dopiero podróż szkockiego lekarza Mungo Parka wykazała, że Niger

płynie na wschód7,

jednak nie udało mu się ustalić biegu rzeki.

 

Jak było

wspomniane wcześniej, kontakty europejsko-afrykańskie miały do XIX

w. charakter przede wszystkim handlowy, przy czym to europejscy kupcy

byli słabszą stroną. Ich partnerami byli przede wszystkim władcy

panujący na wybrzeżu, którzy bogacili się na pośrednictwie w

handlu z Europejczykami. Zysk czerpali z każdego praktycznie etapu

wymiany handlowej. Pobierali opłaty za prawo przebywania statku na

wybrzeżu, za pozwolenie na rozpoczęcie wymiany handlowej,

zastrzegali sobie pierwszeństwo na wymianę handlową (z reguły

oferując warunki mniej korzystne niż kupcy afrykańscy, niemniej

jednak nie można było z nimi handlować, dopóki władca nie

sprzedał swoich towarów), płacić im też trzeba było za prawo do

zaopatrywania się w wodę pitną, opał i żywność na lądzie. W

dodatku nie dotrzymywali warunków umów handlując z

przedstawicielami innej kompanii, jeśli tylko ci zaoferowali

korzystniejsze warunki, sami jednak żądali od kupców europejskich

dokładnego wykonywania zobowiązań. Otrzymanie pozwolenia na budowę

faktorii również kosztowało niemało. Trudno się dziwić, że w

takiej sytuacji Europejczycy udzielali poparcia silniejszym

możnowładcom, którzy dzięki temu mogli się uniezależnić od

swojego władcy, płacąc za to udzieleniem koncesji na handel lub

założenie fortu czy faktorii na stosunkowo korzystnych warunkach.

Doprowadziło to do znacznego rozdrobnienia politycznego wybrzeża.

Mimo tych

wszystkich utrudnień perspektywa zysku ściągała kapitał. W

latach 1626-1715 powołano w Europie aż 78 różnych kompanii8,

głównie w charakterze spółek akcyjnych, których działaniami

kierował zarząd. Charakteryzowała je skłonność do nadmiernych

inwestycji za zaciągnięte kredyty, co znacznie ograniczało zyski z

dywidend, a nawet prowadziło do bankructw. Do 1785 r. Pozostało już

tylko 12 kompanii9.

Do

najważniejszych towarów afrykańskich należało złoto, przede

wszystkim ze Złotego Wybrzeża, którego wydobycie w XVII w. stale

wzrastało. W XVIII w. eksport został zahamowany, a nawet zastąpiony

importem10.

Stale wzrastała podaż niewolników. „Towar” ten był stosunkowo

łatwy do pozyskania, gdyż państwa afrykańskie prowadziły ze sobą

liczne wojny11

(podobnie zresztą jak ich europejscy „partnerzy”). Przyczyniało

się to bez wątpienia do zastoju cywilizacyjnego obszarów

stanowiących teren „działania” łowców niewolników12,

lecz państwa żyjące z niewolnictwa rozwijały się za to całkiem

pomyślnie. Zresztą instytucja niewolnictwa nie była w Afryce

niczym nowym i część „łupów” władcy zatrzymywali „na

użytek własny”.

Największa

śmiertelność wśród niewolników miała miejsce podczas

transportu na wybrzeże. W tym czasie byli oni wykorzystywani również

jako tragarze13,

co było dodatkowym źródłem zysku dla handlarzy. Śmiertelność

podczas transportu przez Atlantyk była znacznie mniejsza14.

Łącznie za Atlantyk sprzedano ok. 11,5 mln Afrykanów. Stanowiło

to jednak ok. 45% globalnego wywozu niewolników. Najwięcej

niewolników kupiły państwa arabskie15.

Afryka

eksportowała również liczne produkty luksusowe, np. kość

słoniową.

Do

najważniejszych artykułów, jakie uzyskiwała Afryka w zamian,

należy broń palna i proch. Oprócz tego sprowadzano tkaniny

(najbardziej ceniono śląskie i indyjskie), noże, garnki, alkohole

i mnóstwo produktów codziennego użytku, a także stal i pełniące

funkcję płaciwa muszelki kauri. Nie jest prawdą, że prowadziło

to do upadku lokalnego rzemiosła, jak twierdzą niektórzy

historycy16.

Produkty użytku codziennego trafiały głównie do bogatych kupców

z wybrzeża, którzy prowadzili niemal europejski styl życia17.

Wytwory lokalnego rzemiosła jak żelazo, tkaniny, alkohole18

jakością nie ustępowały wiele produktom europejskim.

 

Sytuacja drastycznie zmieniła się w I poł. XIX w. Jest to związane

z przemianami, jakie zachodziły w Europie Zachodniej w tym okresie,

określane mianem rewolucji przemysłowej. Konsekwencją jej

pierwszego etapu, polegającego na koncentracji produkcji w fabrykach

było zwiększenie się zapotrzebowania rozwijającego się przemysłu

na surowce. Z drugiej zaś strony zmniejszało się zapotrzebowanie

na niewolniczą siłę roboczą, co z kolei przyczyniło się do

narastania sprzeciwu przeciw samej instytucji niewolnictwa jako

sprzecznej z naturą człowieka. Na wyspach brytyjskich niewolnictwo

zostało zlikwidowane już w 1772 r. Wprawdzie odgrywało ono wciąż

znaczną rolę na kontynencie amerykańskim, lecz zapotrzebowanie na

nowych niewolników spadało19.

Zaczęto więc w coraz większym stopniu postrzegać Afrykę jako

źródło takich towarów jak kauczuk, olej palmowy, arachidy.

Wymagało to zupełnej reorganizacji procesów wytwórczych w Afryce,

zakładania tam plantacji, na których zatrudnieni byliby

Afrykańczycy. Było to sprzeczne z interesem władców państw,

których potęga wzrosła na dostarczaniu niewolników na potrzeby

handlu transatlantyckiego. Poza tym proces stałego przyrostu

kapitału i związane z nim poszukiwanie nowych miejsc do inwestycji,

które mogłyby przynieść jak największy zysk w jak najkrótszym

okresie stwarzały presję do wymuszenia otwarcia ekonomicznego

Afryki, najlepiej pod protektoratem metropolii europejskich, które

dbałyby o interes swoich obywateli i ich majątku. Konflikt

interesów sprawiał, że konflikt zbrojny stawał się nieunikniony.

Drugi etap rewolucji przemysłowej spowodował powstanie nowej

jakości w dziedzinie transportu i komunikacji (kolej,

elektryfikacja, telegraf). Stale doskonalono też technologię

militarną. Wprowadzenie karabinów odtylcowych, następnie

powtarzalnych i maszynowych, udoskonalanie artylerii, w końcu

wprowadzenie pociągów pancernych nie dawały złudzeń, dla kogo

ten konflikt okaże się zwycięski. Jedyną szansę dla władców

afrykańskich stwarzał fakt, że państwa europejskie rywalizowały

ze sobą o nie podbite jeszcze terytoria. Jednak potrafiły się one

ostatecznie porozumieć, przy czym w wypracowanych rozwiązaniach nie

uwzględniały bynajmniej woli mieszkańców ziem będących

przedmiotem sporu.

Przed XIX

w. dochodziło wprawdzie do poważniejszych konfliktów, jak wojna

portugalsko-holenderska czy wojna portugalskiej Angoli z Kongiem, w

wyniku której nastąpił trwały rozpad tego państwa20,

lecz ich celem nie było podporządkowanie sobie jakiegokolwiek

terytorium. Chodziło przede wszystkim o zapewnienie sobie jak

najkorzystniejszej pozycji w handlu. Kolonizacja Afryki Południowej

przez holendrów miała w tym okresie charakter wyjątkowy, związany

z tym, że tereny te nadawały się stosunkowo dobrze do celów

rolniczych (głównie wypas bydła), zaś ich mieszkańcy znajdowali

się na etapie wspólnot przedpaństwowych, zatem nie nadawali się

ani na partnerów handlowych, ani nie byli w stanie stawiać

skutecznego oporu.

 

 

KOLONIALNY PODZIAŁ AFRYKI

Ekspansja polityczno-militarna. Powstania zbrojne

przeciw władzy kolonialnej.

 

 

EKSPANSJA BRYTYSKA

 

Już na

samym początku XIX w. doszło do konfliktu Anglików z państwem

Aszanti. Anglicy popierali skłóconych z Konfederacją Fantich, aby

wzmocnić swoją pozycję w tym regionie. Doprowadziło to w 1805 r.

do ataku Aszantich i oblężenia fortu, w rezultacie czego Anglicy

musieli prosić o pokój21.

W styczniu 1824 Aszanti odnieśli zwycięstwo nad Anglikami w bitwie

pod Bonsaso, lecz dwa lata później zaatakowali nadmorskie

państo-miasto Akrę. Akra zawarła sojusz z Fanti i Wielką

Brytanią, a Aszanti zostali pokonani przez połączone siły pod

Dodowah. Wprawdzie doszło w 1831 r. do zawarcia pokoju, lecz rząd

brytyjski w r. 1850 uczynił posiadłości na Złotym Wybrzeżu

niezależnymi od gubernatora Sierra Leone i doprowadził do przejęcia

faktorii duńskich, co mogło oznaczać przygotowania do podboju.

Wprawdzie Aszanti w r. 1863 znów triumfowali pod Asikumą, lecz

Anglicy nie zrezygnowali z podboju. W 1873 r. wysłany został na

Złote Wybrzeże generał Garnet Wolseley, który na czele 2500

brytyjskich żołnierzy i znacznie liczniejszych afrykańskich

oddziałów sojuszniczych wkroczył na teren Konfederacji. 5 lutego

1874 r. wkroczył on do siedziby asantehene, Kumasi. Na przegranych

nałożono ogromną konstytucję, która doprowadziła do ruiny

państwo, które w dodatku pogrążyło się w trwającej 14 lat

wojnie domowej. Przyniosła ona więcej ofiar niż najazd gen.

Wolseleya. Gdy w roku 1888 nowym asantehene został Prempeh, musiał

on pożyczyć od Anglików 300£ na uroczystość koronacyjną.

Nastąpił okres pokoju i odbudowy gospodarczej państwa, przerwany

brutalnie żądaniem bezwarunkowego podporządkowania się

postawionym przez Wielką Brytanię w 1893. Król Prempeh odmówił,

lecz państwo nie było zdolne udźwignąć ciężaru kolejnej wojny,

więc wobec groźby najazdu zbrojnego zdecydował się nie stawiać

oporu i w 1896 r. poddał się bez walki. Konfederacja Aszantich

przestała istnieć. Prempeh wraz z rodziną został aresztowany i

wywieziony do Anglii, gdyż nie był w stanie zapłacić 250 tys. £

kontrybucji, pozostał jednak na miejscu Złoty Tron, ucieleśnienie

władzy i jedności narodowej ludu Akan. Kiedy w marcu 1900 r.

gubernator Frederick Hodgson zażądał jego wydania, wybuchła

kolejna, ósma już z kolei wojna, zaś Złoty Tron został ukryty.

Gen.

Wolseley dowodził również pacyfikacją Zulusów. Ten wojowniczy

lud22

zadał Brytyjczykom klęskę pod Isandhlwaną 22 I 1879 r., lecz

przyczynili się do niej przede wszystkim sami Brytyjczycy dowodzeni

przez gen. Chelmsforda23.

Gen. Wolseley nie powtórzył błędu swego poprzednika i pokonał

Zulusów w pobliżu królewskiego kraalu24
4 VII 1879 r.25

Poprzez

brutalny podbój Wielka Brytania opanowała również tereny ob.

Nigerii. Bardziej „dyplomatyczne” metody zastosowano przy

opanowaniu ziem Matabele. Ekspansję przeprowadził Cecil Rhodes,

założyciel De Beers Company. Podpisał on z królem Matabele

Lobenem (Loben-gula) w I 1888 r. układ o niezrzekaniu się żadnej

części terytorium bez zgody rządu WB, a w X tegoż roku zapewnił

sobie monopol na wydobycie wszystkich surowców naturalnych w kraju

Lobena za 1000 strzelb, 100 tys. sztuk amunicji, parowiec i 100£

miesięcznie. Loben udzielił również koncesji Francuzom na

dysponowanie ziemią licząc na utrzymanie niezależności poprzez

taktykę „skłócania wrogów”, lecz koncesję tą wykupił

Rhodes, na tej podstawie roszcząc sobie prawo do całego kraju.

Ostatecznie interweniowała armia, łamiąc opór Matabele przy

użyciu karabinów maszynowych.

W Bugandzie

rywalizowali ze sobą miejscowi protestanci (popierani przez WB) i

katolicy (popierani przez Francję). 27 lutego 1890 r. mutesa Bugandy

Mwanga podpisał traktat o przyjaźni z cesarzem niemieckim,

reprezentowanym przez dr Carla Petersa. Liczył, że dzięki temu

zdoła utrzymać niezależność kraju. Tymczasem wybuchła kolejna

wojna domowa. Wykorzystał to kapitan Lugard wkraczając 24 XII 1890

r. do stolicy i wymuszając na Mwandze podpisanie traktatu z WB.

Mwanga wprawdzie następnie przyjął katolicyzm, lecz nie uzyskał

spodziewanej pomocy francuskiej i został pokonany pod Jeziorem

Wiktorii. W rezultacie wpływy katolicyzmu zostały znacznie

ograniczone, o Buganda stawała się coraz bardziej zależna od

Wielkiej Brytanii.

 

EKSPANSJA FRANCUSKA

 

Podbój był

też podstawową metodą działania Francuzów w Afryce Zachodniej,

gdyż w Sudanie Zachodnim istniały silne państwa muzułmańskie,

takie jak tukulerskie państwo El Hadż Omara czy państwo Samoriego.

Początek ekspansji przypada na poł. lat 50-tych, gdy gubernatorem

Senegalu był Louis Faidherbe. W 1855 r. Francuzi zbudowali fort w

Medinie, który został zaatakowany przez Tukulerów dwa lata

później. Po przerwaniu oblężenia podpisano z El Hadż Omarem w

1860 r. układ graniczny. Państwo tukulerskie było skłócone z

wszystkimi sąsiadami i prowadziło ciągle wojny, co chcieli

wykorzystać Francuzi wysyłając w 1880 r. misję z kapitanem

Gallienim na czele, która miała przedstawić Ahmadu , następcy El

Hadż Omara, traktat o protektoracie, zawierający też korzystne

postanowienia handlowe. Francja ze swojej strony zobowiązywała się

dostarczać Tukulerom broni i nie zakładać fortów na terenie ich

państwa. Kiedy Ahmadu odesłał Gallieniemu w marcu 1881 r.

podpisane tłumaczenie arabskie traktatu, okazało się, że

przyznaje ono Francuzom tylko swobodę handlu, zaś o protektoracie

nawet nie wspomina. Zatem nie tylko Europejczycy praktykowali

nierzetelne tłumaczenie traktatów dla osiągnięcia określonych

korzyści.

W 1880 r.

pojawił się nowy przeciwnik Francuzów. Był nim Samori, którego

państwo obejmowało tereny po lewej stronie górnego Nigru.

Jednocześnie Francja walczyła z Tukulerami, a także Tuaregami na

północy. 29 marca 1886 r. podpisany został z Samorim, który

wcześniej próbował bezskutecznie zapewnić sobie poparcie Wielkiej

Brytanii, traktat pokojowy w Kenieba Kura. W poł. 1886 r. dowódcą

Haut-Fleuve26

został podpułkownik Gallieni. Udało mu się podpisać w 1887 r.

układ o protektoracie z władcą Dinguiraju, który zerwał tym

samym zależność od Tukuloru. 12 maja 1887 r. protektorat przyjął

także Ahmadu, przy czym faktycznie pozostał niezależny, gdyż przy

jego dworze nie umieszczono rezydenta francuskiego ani garnizonu.

Wykorzystując fakt, że traktat z Kenieba Kura nie został w Paryżu

ratyfikowany, oraz że Samori przygotowywał wyprawę wojenną na

Kenedugu, Gallieni zdołał doprowadzić do przyjęcia protektoratu

25 III 1887 r ,i przez to państwo, za co Samori uzyskał zgodę na

budowę linii kolejowej do Sierra Leone, skąd otrzymywał on stałe

dostawy broni. Oba protektoraty, zarówno z Samorim, jak i z Ahmadu,

istniały tylko na papierze. Natomiast próba ich wcielenia w życie

doprowadziła do ponownego wybuchu wojny. Początkowo sprzymierzeńcem

Francuzów byli władcy Bambara, którzy dostrzegli szansę na

uniezależnienie się od Tukulerów. Gdy przekonali się, że sojusz

oznacza pełną zależność od zwycięzców, doszło do buntu.

Pojawiła się też groźba sojuszu Ahmadu i Samoriego z władcą

Kenedugu – Tiebą. 24 V 1890 r. udało się Samoriemu podpisać

układ o protektoracie z Wielką Brytanią, nie został on jednak

ratyfikowany, gdyż uznała już ona wcześniej wpływy francuskie w

tym regionie. Od 1892, pod pretekstem wejścia w życie konwencji

brukselskiej, zaprzestano dostaw broni z Sierra Leone. Po opanowaniu

ostatnich ziem tukulerskich w 1898 r. Francja przystąpiła do

ostatecznej rozprawy z Samorim. Ponieważ następca Tieby, Babemba,

odmówił zdecydowanie udzielenia Francuzom pomocy, przy okazji

zaatakowani oni i Kenedugu. 1 maja 1898 r. doszło do szturmu, w

wyniku którego została zdobyta twierdza Sikasso, a Babemba popełnił

samobójstwo.

Francuzi

rozszerzali także swe wpływy na Wybrzeżu. Gen. Alfred Dodds

opanował w 1890 r. zależne od Dahomeju Porto Novo i Cotonou. Król

Dahomeju Behanzin uznał wpływy francuskie w Porto Novo, lecz nie w

Cotonou, poza tym odmówił zrzeczenia się prawa do wysyłania wojsk

do swoich pozostałych dominiów. W 1892 r. otrzymał on pomoc w

uzbrojeniu od handlowców niemieckich, co ośmieliło go do

deklaracji gotowości do wojny w obronie swych posiadłości. W 1893

r. nastąpił atak francuski, w wyniku którego Behanzin został

obalony, a nowym królem, w pełni zależnym od siebie, uczynili

Francuzi w styczniu 1894 r. jego brata. Pozostawiono mu część

formalnych uprawnień w kwestiach wewnętrznych. Ten przejściowy

okres „indirect rule” trwał do 1900 r. (zniesiony w ramach

represji).

14 VII 1898

r. uregulowano z Wielką Brytanią kwestię północnej granicy

Dahomeju, a 21 III 1899 r. miało miejsce rozwiązanie incydentu w

Faszodzie27.

28 IV 1901 r. koło jeziora Czad spotkały się trzy ekspedycje: z

Maghrebu, z Senegalu i z Konga francuskiego. Wydarzenie to stanowi

symboliczne połączenie się posiadłości francuskich i zakończenie

procesu ekspansji terytorialnej.

 

EKSPANSJA BELGIJSKA

 

Udział

Belgii w podziale Afryki wiąże się ściśle z osobą jej króla,

Leopolda II, który pragnął posiadać jakąkolwiek kolonię. Okazja

trafiła się, gdy rząd brytyjski nie wykazał zainteresowania

odkryciami geograficznymy Henry’ego Mortona Stanleya. Leopold

udzielił mu stosownych pełnomocnictw i Stanley wrócił w sierpniu

1879 r. do dorzecza Konga, oficjalnie nadzorując budowę linii

kolejowej, a przy okazji zawierając liczne umowy o protektoracie z

lokalnymi wodzami. Do wyścigu o terytoria niespodziewanie

przyłączyła się Francja. Jej przedstawiciel, Pierre Savorgnan de

Brazza zawarł 10 IX 1880 r. układ o protektoracie z wodzem

plemienia Makoko. Leopold II starał się zablokować ratyfikację

tego układu, co mu się nie udało. Parlament francuski ratyfikował

układ 21 IX 1882 r., a w następnym roku mianowany został

gubernator Konga Francuskiego.

Posunięcie

to zaniepokoiło Wielką Brytanię, która zawarła 26 II 1884 r.

układ z Portugalią gwarantujący jej suwerenność nad wybrzeżem

od 5°12’ do 8° szer. geogr. pd. (Dolne Kongo). Leopold II bronił

swoich praw zapewnianiem, że w Kongu nie będzie niewolnictwa, a

jego terytorium będzie otwarte ekonomicznie dla wszystkich państw.

Hasła te zostały najlepiej przyjęte w Stanach Zjednoczonych, które

uznały suwerenność nad Kongiem Międzynarodowego Stowarzyszenia

Konga już 22 IV 1884 r. Roszczenia francuskie zaś poparły Niemcy.

Bismarck zwołał międzynarodową konferencję do Berlina na 15 XI

1884 r. Uznała ona Międzynarodowe Stowarzyszenie Konga za suwerena

Konga (flaga Stowarzyszenia stała się flagą Konga) i uznała za

obowiązującą na terenie kolonii zasadę wolnego handlu. Ponieważ

Stowarzyszenie było prywatną własnością Leopolda II, to samo

dotyczyło samej kolonii. Króla reprezentował prezes

Stowarzyszenia, płk. M. Strauch do IV 1885 r. kiedy to zgromadzenie

belgijskie zezwoliło na przejęcie praw suwerennych nad terytorium

przez samego króla. Stowarzyszenie tym samym przestało istnieć.

 

EKSPANCJA NIEMIECKA

 

W tym samym

czasie co Belgia swoje roszczenia do terytoriów Afrykańskich

zaczęły wysuwać Niemcy. W Afryce Południowo-Zachodniej niemiecka

aktywność datuje się już od roku 1805, kiedy to w zatoce Angra

Pequena wylądowała grupa misjonarzy i założyła małą osadę. W

roku 1864 wódz plemienia Herero Maharero przydzielił misjonarzom

ziemię uprawną i wyraził zgodę na wywieszenie pruskiej flagi w

nowo założonej misji w Otyimbingue, która pełniła również

funkcję bazy milityrnej28.

W 1868 r. Reńskie Towarzystwo Misyjne poprosiło o opiekę rząd

pruski. W odpowiedzi misjonarze angielscy zaczęli skłaniać

Maharero, by przyjął protektorat gubernatora Przylądka.

Zaniepokoiło to Auswärtiges Amt. Inicjatywę przejęły jednak

kręgi przemysłowo-handlowe. M. H. Vogelsang, agent kupca bremskiego

Adolpha Lüdernitza podpisał z hotentockim wodzem Bethany dwa

układy, 1 maja i 25 czerwca 1883 r., które dawały firmie

Lüdernitza prawa do terenów pomiędzy rzeką Oranje a 26° szer.

geogr. pd. 21 listopada 1883 r. rząd brytyjski oświadczył, że nie

rości sobie żadnych praw do tych terenów, z wyjątkiem

przybrzeżnych wysp zaanektowanych jeszcze w 1880 r. i Zatoki

Wielorybiej. Do tej zatoki prawo rościli sobie Niemcy. 7 VIII 1884 w

Windhuk i Zatoce Wielorybiej wywieszono flagi Cesarstwa, a Wielka

Brytania zaakceptowała następnie status quo.

Od 1880 r.

trwała wojna między plemionami Nama i Herero29.

Wykorzystał to rząd niemiecki, zawierając przez swojego

przedstawiciela, dr Heinricha Ernsta Goeringa 21 X 1885 r. układ z

Maharero układ o protektoracie. Podpisania podobnego układu

natomiast stanowczo odmówił wódz Nama, Hendrik Witbooi. W 1889 r.

do Afryki Południowo Zachodniej przybyły oddziały niemieckie,

które zaatakowały żołnierzy wodza Nama. Bronił się on do 1894

r., kiedy osaczony w górach Nauliuft to w obliczu śmierci głodowej

zmuszony był poddać się i podpisać umowę o protektoracie.

Polityka

masowych rekwizycji bydła i zmuszania Afrykanów do pracy

przymusowej w kopalniach doprowadziła do buntu Herero w 1896 r.,

który szybko został stłumiony. Szef sztabu generalnego gen. von

Schlieffen zdecydował się jednak na wysłanie w 1902 r. korpusu

ekspedycyjnego gen. Lothara von Trotha, który rozpoczął odwetowe

pacyfikacje mordując ludność kilku wsi. Spowodowało to wybuch,

niezależnie od siebie, powstania Nama w październiku 1903 r.

kierowanego przez Jakuba Morengę i Herero w styczniu 1904 r. pod

dowództwem Samuela Maharero. Początkowo inicjatywa należała do

powstańców, lecz w grudniu 1904 r. Niemcy rozpoczęli ofensywę. 20

X 1905 r. zginął pod Falgras Hendrik Witbooi, a w maju 1906 r.

pojmany został Morenga. W 1908 r. pokonane zostały ostatnie

oddziały powstańcze.

Teren

obecnego Togo zamieszkiwany był przez ludy z grupy Ewe. Pierwsza

misja została założona 14 XI 1847 r. przez pastora Lorenza Wolfa.

Misjonarze nie mieli zamiaru narzucać niemieckiej kultury.

Ewangelizację prowadzili w języku Ewe30,

a w szkołach nauczali najczęściej języka angielskiego. Niemcy

byli więc już dość dobrze znani na tym terenie zanim dr Gustav

Nachtigal w imieniu rządu niemieckiego podpisał w dniach 4-6 VII

1884 umowy o protektoracie z wodzami plemion Baguida, Lome i Togo, na

ziemiach których utworzono „obszar ochronny” Togo, a 14 VII 1884

z wodzami Bell, Akwy, Deido i Douali (Kamerun).

27 IX 1884

r. konsulem generalnym Rzeszy na Zanzibarze został znany podróżnik,

Gustaw Rohlfs31.

Miał on za zadanie osłabić pozycję Anglii w tym regionie. 4 XI

1884 r. wylądowała w Zanzibarze ekspedycja Niemieckiego Towarzystwa

Wschodnioafrykańskiego, na której czele stał dr Carl Peters32.

Następnie ekspedycja przeprawiła się na kontynent. Do 14 grudnia

podpisano dwanaście układów z wodzami poszczególnych szczepów

(Basagara, Bazeguba, Bagugura, Baukami i in.)33.

Pod władzą Towarzystwa znalazł się obszar o powierzchni 140 tys.

km². Cesarz Wilhelm I został powiadomiony o tym zdarzeniu w

ostatnim dniu konferencji berlińskiej, 26 II 1885 r.

Przeciw

niemieckiej władzy pierwsi powstali Arabowie pod wodzą Abu-Shiri

(Bushiri) w sierpniu 1888 r. Powstanie stłumiły oddziały

interwencyjne Hermana von Wissmana. Sam Abu-Shiri został uwięziony

w grudniu 1889 r. przez naczelnika jednej z wiosek, skuszonego wysoką

nagrodą pieniężną.

Po jego

śmierci do walki z Niemcami przystąpiło plemię Wahehe pod wodzą

Mkwawy. Prowadził on wojnę podjazdową aż do 1899 r., kiedy

otoczony przez Niemców popełnił samobójstwo.

Największy

zasięg miało jednak powstanie Maji-Maji wzniecone przez Angoni,

szczep Zulusów zamieszkujący południe Tanganiki. Powstanie to

szybko rozprzestrzeniło się na całą środkowowschodnią część

kolonii za sprawą czarowników, którzy obiecywali wojownikom, że

„święta woda” jest w stanie uodpornić ich na ocień karabinów,

a nawet przywrócić po śmierci do życia. Ten mistyczno-religijny

ruch załamał się na pocz. 1907 r. Rozpoczęły się odwetowe

pacyfikacje, których ofiarą padło ok. 120 tys. ludzi.

W 1889 r. w

niemieckiej strefie wpływów znalazły się królestwa Rwanda i

Burundi. Proces uzależniania Rwandy zakończył się dopiero w 1899

r., a król Burundi uznał oficjalnie władzę Rzeszy dopiero w 1903

roku.

 

ADMINISTRACJA KOLONIALNA

Struktura administracji na terenach

podporządkowanych. Polityka wobec ludności afrykańskiej.

 

Jeszcze w połowie XIX w.

posiadłości europejskie w Afryce stanowiły niewielką część jej

całkowitego terytorium. Wielka Brytania posiadała kolonie Sierra

Leone, Kraj Przylądkowy, od 1856 Natal34,

a od 1861 Lagos. Francja dysponowała Senegalem, który stał się

bazą militarną w czasie ekspansji terytorialnej. W skład

posiadłości portugalskich wchodziły: Mozambik, Angola wraz z

enklawą Kabinda i Gwinea Portugalska. Portugalia nie uczestniczyła

w kolonialnym podziale Afryki, co więcej, straciła nawet część

terenów, które uznawała za swoje.

Tymczasem na pocz. XX w.

były już tylko dwa niepodległe państwa afrykańskie – Liberia i

Abisynia. Pozostałe tereny Afryki subsaharyjskiej zostały

podzielone pomiędzy pięć państw europejskich: Wielką Brytanię,

Francję, Belgię, Niemcy i Portugalię. Zarządzanie tak ogromnym

terytorium wymagało odpowiedniej organizacji aparatu

administracyjnego i militarnego.

 

SYSTEM BRYTYJSKI

 

Do I Wojny Światowej

parlament brytyjski sprawował zwierzchnią władzę nad całym

Imperium, mając władzę „generalną”. Władze miejscowe

zajmowały się tylko sprawami „lokalnymi”. Ustawodawstwo lokalne

stało w hierarchii prawnej niżej niż ustawodawstwo miejscowe.

Najwyższą instancję odwoławczą stanowił Komitet Sądowy

Królewskiej Rady Tajnej w Londynie.

Bronisław Bouffałł

wyróżnia cztery stadia ewolucji ustrojowej terytoriów

kolonialnych. Pierwsze z nich to zarząd wojskowy z gubernatorem na

czele, istniejący jedynie w początkowej fazie istnienia kolonii lub

na małych posiadłościach. Zarząd biurokratyczno-kolegialny

określany po angielsku jako Governor-in-Council polega na istnieniu

u boku gubernatora Rady Ustawodawczej (ew. także Rady Wykonawczej)

złożonej z wyższych urzędników kolonialnych, przedstawicieli

sektora przemysłowego i handlowego, a także miast i miejscowej

ludności. Następne stadium stanowi „Rząd Reprezentatywny”

czyli system rządów konstytucyjnych z gubernatorem jako premierem

rządzącym na podstawie instrukcji rządu w Londynie i tylko przed

nim odpowiedzialnego, ograniczonym przez Radę Ustawodawczą

pochodzącą z wyborów. Docelowym stadium był „System Rządów

Odpowiedzialnych” (Responsible Government), czyli system rządów

parlamentarnych z gubernatorem jako głową państwa związanym

przede wszystkim wolą ciał przedstawicielskich kolonii, a od rządu

metropolitarnego mającego jedną podstawową instrukcję: „Rób co

ci każą” (ang. „do what you are told”).

Najważniejszymi cechami

brytyjskiego systemu administracji kolonialnej były decentralizacja

i pośredni charakter rządu. Decentralizacja przejawiała się w

tym, że system administracji dostosowany był do specyfiki danego

regionu, nie zaś wszędzie jednakowy, jak to miało miejsce np. w

koloniach francuskich. Kolonie, które uzyskały status dominiów,

były w znacznym stopniu niezależne od rządu brytyjskiego,

wykształciła się nawet praktyka, że ustawy parlamentu

brytyjskiego obowiązywały na terytorium danego dominium od momentu,

w którym zostały przez jego władze zatwierdzone. System rządów

pośrednich polegał na tym, że większość spraw wewnętrznych,

takich jak ściąganie podatków, sądownictwo, pobór rekruta

pozostawiono w kwestii wodzów lokalnych, przy czym pełnili oni

funkcję urzędników kolonialnych przy zachowaniu tradycyjnego

systemu dziedziczenia władzy. System brytyjski był więc bardzo

pragmatyczny. Anglicy nie stawiali przed sobą żadnych

ideologicznych celów typu „asymilacja” kulturalna czy

„europeizacja” Afrykanów. Głosili oni przede wszystkim, że ich

celem jest „wychowanie” ludów im podległych do przyszłej

samorządności, a w bliżej nieokreślonej przyszłości nawet

pełnej niepodległości, co oznaczało osiągnięcie odpowiednio

trzeciego lub czwartego stadium w przytoczonym schemacie ewolucji

ustrojowej. Warto zauważyć, że jedynie Sierra Leone, Złote

Wybrzeże, Nigeria, środkowa Kenia i Rodezja Południowa miały

formalnie status kolonii, zaś pozostałe tereny były

protektoratami, a ich mieszkańcy w oficjalnej terminologii byli

ludźmi znajdującymi się pod opieką Korony Brytyjskiej35.

Dzięki niejasnej formule zapowiadającej przyszłą niepodległość

i systemowi rządów pośrednich Anglicy mogli czerpać korzyści z

posiadania kolonii unikając zarazem poważniejszych konfliktów.

Jednocześnie proces dekolonizacji miał w koloniach brytyjskich

łagodniejszy przebieg. Brytyjski system władzy był też jednolity.

Wodzowie lokalni byli jego częścią, mieli określone kompetencje,

dzięki czemu uniknięto problemu dwuwładzy.

 

 

Po klęsce w 1896 r.

Konfederacja Aszantich została przez brytyjczyków rozwiązana, a

wraz z nią likwidacji uległ urząd asantehene. Brytyjczycy

pozostawili jednak wodzów niższego szczebla, omanhene, wraz z całym

podległym im tradycyjnym aparatem administracyjnym, z wodzami wiosek

i głowami wielkich rodzin na samym dole. Omanhene podlegali

bezpośrednio gubernatorowi, jednak zachowali znaczną swobodę

działania. Konfederacja Aszantich była bowiem dość luźną

strukturą, zjednoczoną przede wszystkim wspólną armią, podległą

całkowicie asantehene, oraz poczuciem jedności narodowej i

kulturalnej, skupionej w Złotym Tronie36.

Gubernator Złotego

Wybrzeża dysponował dwoma organami o charakterze pomocniczym: Radą

Ustawodawczą i Radą Wykonawczą. Członków Rady Ustawodawczej

mianował sam gubernator. Początkowo byli to niemal wyłącznie

biali urzędnicy. Pewne zmiany zaczęły zachodzić w administracji w

l. 20-tych. Rozbicie szczepowe, do jakiego doprowadziła likwidacja

Konfederacji, stawała się coraz bardziej niekorzystna dla

gospodarki plantacyjnej (przede wszystkim kauczuk). Dlatego też

Anglicy zezwolili na powrót w 1924 r. Prempeha, który w 1926 r.

otrzymał tytuł omanhene Kumasi. W 1925 r. w skład Rady

Ustawodawczej wchodziło już na 20 białych (15 urzędników, 5

przedst. wielkich firm) 9 Afrykanów (6 wodzów i 3 reprezentantów

inteligencji miejskiej). Jednak pierwszy Afrykanin wszedł w skład

Rady Wykonawczej dopiero w 1942 r. W roku 1935 przywrócono

Konfederację Aszantich, zaś asantehene stał się kimś w rodzaju

premiera sprawującego osobiście rządy. Asantehene podjął wiele

istotnych reform społeczno-ekonomicznych. Postanowił on, że

podatki należy płacić wodzowi, któremu podlega uprawiana ziemia,

nie zaś własnemu wodzowi, co uczyniło system podatkowy bardziej

przejrzystym37,

a jednocześnie oznaczało wprowadzenie zasady obywatelstwa

terytorialnego, nie rodowego.

 

Najbardziej pośredni

system rządów był wprowadzony w brytyjskiej Nigerii. Na czele

kolonii stał Gubernator, któremu podlegali Najwyżsi Komisarze

stojący na czele grupy prowincji. Podległymi im prowincjami

kierowali Rezydenci. Najniższym szczeblem administracji brytyjskiej

byli Komisarze Dystryktowi stojący na czele okręgu38.

Podobnie jak w Złotym Wybrzeżu, przy urzędzie gubernatora

funkcjonowała Rada Ustawodawcza, w której skład w 1922 r.

wchodziło 27 wyższych urzędników kolonialnych i 19 członków

mianowanych przez gubernatora (w tym 15 przedstawicieli izb

handlowych i 4 Afrykanów). W muzułmańskich regionach Hausa

(północna Nigeria ) na czele afrykańskiej struktury władzy stali

emirowie, którym podlegali szefowie dystryktów, a im z kolei

wodzowie wiosek. Emirowie sprawowali tradycyjnie silną władzę, a

dopóki na podległych im obszarach panował spokój, a podatki były

uiszczane w terminie, Brytyjczycy nie mieszali się w sprawy

wewnętrzne, pozostawiając im całą władzę wykonawczą. Emirowie

stali też na czele władzy sądowniczej, działającej na podstawie

szariatu39.

Ich wyroki z reguły były ostateczne. Jedynie wyroki śmierci

musiały uzyskać akceptację Najwyższego Komisarza. System władzy

na szczeblu afrykańskim był scentralizowany. Stwarzało to problemy

na terenach Joruba, ponieważ ich władcy, oba, tradycyjnie

podejmowali decyzję na podstawie konsultacji z grupami nacisku.

Podobnie, ani Joruba, ani Ibo nie znali instytucji opodatkowania

bezpośredniego, wprowadzenie której wywołało zamieszki40.

 

Inny charakter miały rządy

brytyjskie w Kenii. Przede wszystkim w kraju tym znajdowało się

wielu białych osadników i wywierali oni dość dużą rolę w

polityce wewnętrznej. Na czele administracji stał Gubernator,

któremu podlegali Komisarze Prowincji. Niższym od prowincji

szczeblem były dystrykty, których komisarze pełnili w znacznej

mierze funkcję dotychczasowych wodzów. Można do nich było składać

apelacje od wszystkich wyroków wodzów afrykańskich41.

Zmiana miejsca pobytu również wymagała zgody komisarza dystryktu.

 

Zupełna dominacja białych

charakteryzowała ustrój brytyjskiej Afryki Południowej. Mieszkańcy

pokonanych republik burskich nie byli traktowani jak ludność

podbita. Dawne niezależne państwa uzyskały prawa autonomiczne, a

31 V 1910 r. Transwal, Orania i Natal na równym statusie z Kolonią

Przylądkową zostały zjednoczone w Związku Południowej Afryki o

statusie dominium.

Z.P.A. jako dominium

cieszył się znaczną niezależnością względem rządu

brytyjskiego, stąd też jego polityka względem ludności czarnej

mogła się tak drastycznie różnić od stosowanej w koloniach i

protektoratach bezpośrednio podporządkowanych Koronie.

Historia osadnictwa białego

na terytorium Z.P.A. sięga, jak wspomniano, roku 1652. Od tego czasu

większość ziemi uprawnej znalazła się w rękach białych, a

ludność czarna została zepchnięta do rezerwatów42

lub pozostawiono dla niej rolę taniej, niewykwalifikowanej siły

roboczej, pod każdym względem podrzędnej względem białej

„elity”. Stosunek większości białych do ludności „kolorowej”

najlepiej ilustrują słowa Cecila Rhodesa : „Tubylców należy

traktować jak dzieci, nie dawać im praw wyborczych, zabraniać im

picia napojów alkoholowych (…)”43.

Po 1910 r. uchwalane były coraz to nowe ustawy o charakterze

rasistowskim. Już w konstytucji z 1910 r. znalazł się zapis, że w

parlamencie mogą zasiadać jedynie posłowie pochodzenia

europejskiego. Wąska grupa Afrykanów, spełniające ostre warunki

cenzusowe dysponowała jedynie czynnym prawem wyborczym. Już w 1911

r. parlament Z.P.A. uchwalił „The Mines and Works Act”

zabraniający zatrudniania w kopalniach do prac wymagających

jakichkolwiek wyższych kwalifikacji Afrykanów i Hindusów. „The

Natives Land Act” zakazywał Afrykanom posiadania ziemi poza

obszarem rezerwatów. „The Railways and Harbours Regulation,

Control and Management Act” z roku 1916 wprowadzał segregację

rasową w środkach transportu publicznego. Nakaz ten zniesiono

dopiero wiele lat po II WŚ, gdy prawie wszyscy bieli podróżowali

już własnymi samochodami. W 1923 r. „The Native Urban Areas Act”

ograniczyła liczbę Afrykanów w miastach do liczby niezbędnej dla

„potrzeb” białej ludności (co w praktyce oznaczało służbę

domową). Ustawa „The Native Taxation and Development Act” z 1925

r. pozwalała funkcjonariuszom władzy na wylegitymowanie na ulicy

każdego Afrykanina w celu sprawdzenia dowodu uiszczenia podatków

pogłównego i podymnego44.

Jeśli ktoś nie posiadał odpowiednich papierów, trafiał do

aresztu, a stamtąd mógł zostać wydelegowany do pracy przymusowej,

choć tak oficjalnie tego nie nazywano. Rok 1926 przyniósł „The

Master and Servant Amendment Act” penalizujący niedotrzymywanie

przez afrykańskiego pracownika najemnego warunków pracy. Jeszcze

drastyczniejsze były postanowienia wydanego w roku 1927 „The

Native Administration Act” dający gubernatorowi prawo rządów nad

Afrykanami bez kontroli parlamentu. Minister Sprawiedliwości

otrzymał natomiast prawo deportacji do dowolnej miejscowości

Afrykanów dopuszczających się „szerzenia wrogich nastrojów”

(co w praktyce znaczyło „według uznania”. W tym samym roku

parlament zatroszczył się też o prowadzenie przez obywateli

„moralnego” trybu życia, co zaowocowało wydaniem „The

Immorality Act” penalizującego utrzymywanie stosunków seksualnych

pomiędzy białymi a „niebiałymi”. Ustawa przewidywała także

możliwość kontroli, kto gdzie spędził noc, aby zakaz

„niemoralności” nie pozostał tylko na papierze …

W Z.P.A. brakowało ciągle

siły roboczej, dlatego też parlament zezwolił w 1937 r. na wjazd

na teren dominiów pracowników z innych kolonii. Wielu Afrykanów

podróżowało piechotą po kilka miesięcy, by znaleźć pracę,

która umożliwiłaby opłacenie wysokich podatków, które obciążały

przede wszystkim biedną ludność afrykańską, zaś były bardzo

niskie dla bogatych białych przedsiębiorców i farmerów. Łącznie

w koloniach brytyjskich ponad połowa mężczyzn pracowała z dala od

domów, co miało liczne negatywne konsekwencje dla całokształtu

życia społecznego ludności afrykańskiej.

Źle wyglądała też

sytuacja systemu oświaty, mimo iż dane statystyczne wykazywały

znaczny wzrost wydatków na edukację. Przykładowo na Złotym

Wybrzeżu wydatki wzrosły z 25 tys. £ w 1913 r. do 250 tys. £ w

roku 1931, lecz w procentach dochodu rządu jest to tylko wzrost z 3%

do 7%. Tymczasem wciąż tylko 20% dzieci otrzymywała jakiekolwiek

wykształcenie szkolne, a zaledwie 0,5% zdobywała pełną edukację

na szczeblu podstawowym. W żadnej kolonii brytyjskiej system szkolny

nie obejmował więcej niż 20% dzieci, a np. w Sierra Leone było to

tylko 8%. Trudno było w takim przypadku oczekiwać szybkiego

upowszechnienia się umiejętności pisania wśród ludności.

Niewystarczające były

także nakłady na służbę zdrowia. Śmiertelność noworodków

była kilkakrotnie wyższa niż na Wyspach Brytyjskich, sięgając

40% w Kenii. Niewystarczająca była ilość nawet najbardziej

podstawowych leków, o innych nawet nie wspominając.

Szczególnie

niesprawiedliwy był system podatkowy. O ile na samych Wyspach

Brytyjskich najbogatsi płacili prawie dwukrotnie niższy podatek niż

najbiedniejsi45,

o tyle w koloniach dysproporcje te były jeszcze bardziej rażące.

Podstawowymi podatkami były pogłówne, nakładane, w zależności

od kolonii, od każdego mieszkańca powyżej 14-18 roku życia.

Wynosiło najczęściej 5 do 20 s./rok. Podymne natomiast obliczane

było od każdej chaty, mimo że były one odpowiednikami raczej

europejskich izb, nie domów. Z reguły liczna rodzina dwupokoleniowa

zajmowała kilka chat. Nakładanie podymnego wg. wzorów europejskich

doprowadziło, ze względów finansowych, do nadmiernego zatłoczenia

chat i w rezultacie znacznego obniżenia poziomu życia. Do roku 1939

brytyjskie władze kolonialne wzięły pod uwagę ten fakt jedynie w

Tanganice, gdzie od 1935 r. podymne nakładano na „gospodarstwa

domowe”, za które uznano wszystkie budynki zamieszkane przez jedną

małą rodzinę.

Samo pogłówne i podymne

pochłaniało ok. 1/3 dochodu rocznego przeciętnej afrykańskiej

rodziny, który wynosił przeciętnie 3£. Pewnym ratunkiem dla

najbiedniejszych mogło być to, że podatki z reguły obliczano od

całej wioski, a ich rozdziałem i ściąganiem zajmował się jej

naczelnik, co pozwalało mu uwzględnić indywidualnie sytuację

każdej rodziny.

 

SYSTEM PORTUGALSKI

 

Portugalski system

administracji kolonialnej był najbardziej bezpośredni, a tradycyjni

wodzowie afrykańscy dysponowali najmniejszym stopniem swobody.

Portugalczycy już w XVII w. wykazywali tendencję do nadmiernego

ingerowania w sprawy wewnętrzne lokalnych systemów politycznych, co

doprowadziło m. in. do wspomnianej już wojny z królestwem Konga.

Najwyższym szczeblem

portugalskiej administracji kolonialnej był urząd Generalnego

Gubernatora. Niższymi szczeblami były dystrykty kierowane przez

Gubernatorów, Circonscricaos kierowane przez Administratorów

i Postos, na których czele stali Chefes do Posto. Wodzowie

wiosek46

zwani byli Regulos. Nie mieli oni praktycznie żadnych

własnych kompetencji. Byli traktowani jak urzędnicy chefes do

posto, zmuszeni do noszenia ujednoliconych paramilitarnych

mundurów, pełnili głównie funkcję pośredników pomiędzy

administracją portugalską a ludnością miejscową. Ich głównym

zadaniem było zapewnienie przestrzegania porządku, raportowanie

przestępstw, ściganie nielegalnego handlu alkoholem, aresztowanie

podejrzanych, rejestrowanie urodzeń, ślubów i zgonów i poborem

rekruta do wojska i robót przymusowych. Każdemu z nich podlegali

naczelnicy poszczególnych wiosek, którzy zajmowali się ściąganiem

podatków. Zarówno wodzów, jak i naczelników poszczególnych

wiosek mianowali Portugalczycy, na ogół spośród rodów

rządzących.

Oficjalna propaganda

głosiła, że w posiadłościach portugalskich dyskryminacja rasowa

nie miała miejsca. Nie istniały wprawdzie ustawy czysto

rasistowskie, jak w Z.P.A., lecz mimo to pozycja Afrykanów była

nieporównywalnie gorsza niż ludności białej.

Wszechobecna była pogarda

dla kultury afrykańskiej, której istnienie było wręcz negowane.

Głoszono potrzebę „asymilacji” Afrykanów, czyli uczynienia z

nich „czarnych Portugalczyków”, żyjących i myślących na

sposób portugalski, nie przyznających się do rodzimej kultury.

Każdy, kto żył wg. portugalskich norm „cywilizowanego”

człowieka, pisał i mówił płynnie po portugalsku, odbył służbę

wojskową oraz miał stabilną pozycję materialną i w miarę dobrze

płatną pracę, mógł uzyskać status „assimilado”.

Skorzystanie z tej możliwości było uważane za zdradę pobratymców

i kolaborację, a korzystali z niej głownie Mulaci (ok. 35 tys.).

Pozostali Afrykanie objęci

byli od 1899 r. dotkliwym obowiązkiem pracy przymusowej. Każdy

Afrykanin powyżej 10 roku życia musiał przynajmniej przez pół

roku pracować dla przedsiębiorstw europejskich. Ponieważ w

koloniach portugalskich brak było większych ośrodków

przemysłowych, dotyczyło to przede wszystkim pracy na plantacjach

lub w Z.P.A. w ramach realizacji „eksportu siły roboczej”.

Portugalia zawarła bowiem w Z.P.A. umowę, na mocy której, w zamian

za skierowanie połowy importu i eksportu liniami kolejowymi przez

kolonie portugalskie, Z.P.A. otrzymywało co roku 300 tys.

robotników. Portugalia czerpała więc zyski zarówno z tytułu

opłat tranzytowych, jak i opłat za robociznę, a Z.P.A. mogło

wyrównać częściowo niedobór siły roboczej. Dostarczaniem

robotników przymusowych zajmowali się wodzowie wiosek na żądanie

zwierzchników. Teoretycznie proceder ten był ściśle regulowany

przez prawo, w praktyce przedsiębiorcy składali po prostu podanie w

którym zgłaszali zapotrzebowanie na robotników i popierali je

odpowiednią łapówką. Oprócz tego Afrykanów obowiązywała

godzina policyjna od godz. 21.

Władze potrafiły zręcznie

nie dostrzegać żadnej sprzeczności między tymi przepisami a

głoszonymi przez siebie hasłami braku dyskryminacji rasowej. Jednak

nie tylko one były problemem. Mimo iż oficjalnie Afrykanie mogli

korzystać z tych samych urządzeń użyteczności publicznej co

biali, jeździć w tych samych przedziałach, mieszkać w tych samych

dzielnicach, nie korzystali z tych „przywilejów”. Największą

przeszkodą była bariera finansowa. Wynagrodzenie przeciętnego

Afrykanina było tak niskie, że nie stać go było nawet na bilet, a

tym bardziej na dom w dzielnicy „europejskiej”. Drugą barierą

była bariera strachu. Afrykanie woleli nie rzucać się zanadto w

oczy w miejscach uczęszczanych przez Europejczyków, aby przypadkiem

nie narazić się komukolwiek. Administracja portugalska wymierzała

bowiem kary według własnego uznania. Wszystkie sprawy, zarówno

cywilne, jak i karne, trafiały w pierwszej instancji do chefes do

posto. Kary były z reguły dość surowe, najczęściej

stosowana była chłosta.

 

SYSTEM 

FRANCUSKI

 

Początkowo wszystkie

kolonie francuskie podporządkowane były Ministerstwu Kolonii, a

administracja miała charakter wojskowy. W miarę stabilizowania się

władzy francuskiej oficerów zastępowano cywilami47.

W 1883 r. wprowadzono zarząd cywilny w Kongu, po części pod presją

francuskiej opinii publicznej wstrząśniętej brutalnymi

pacyfikacjami, jakie miały miejsce w Tunezji dwa lata wcześniej. Z

kolei w Gabonie de Brazzie udało się przeforsować koncepcję

szerszej współpracy z miejscowymi władzami.

Ustawa z dnia 3 maja 1854

r. określiła sposób rządzenia koloniami poprzez dekrety

cesarskie. System ten miał mieć charakter tymczasowy charakter

tymczasowy, lecz został on przejęty bez zmian przez Trzecią

Republikę48

i w ten sposób ten „stan tymczasowy” trwał aż do 1946 roku

(czyli przez 92 lata!). Kolonie podzielone były na okręgi, te zaś

na podokręgi, kantony i wsie, przy czym stanowiska naczelników

okręgów i podokręgów zarezerwowane były wyłącznie dla

Francuzów. Lokalnym władcom, których pozycja przed wprowadzeniem

rządów francuskich była szczególnie silna, nadano tytuł

Zwierzchniego Naczelnika Prowincji (Chef Superieur de Province).

Naczelnicy kantonów i wiosek zajmowali się przede wszystkim

ściąganiem podatków, poborem rekruta do armii i robót

publicznych, zarządem dróg i utrzymywaniem porządku. Wprowadzono

system indygenatu, czyli zależności sądowej ludności poddanej od

administracji, na wybór której nie miała ona żadnego wpływu.

Tylko wyroki w najdrobniejszych sprawach były wydawane przez

naczelników kantonów w asyście dwóch notabli i sekretarza. Sądami

wyższego stopnia były sądy naczelników okręgów, którzy

rozpatrywali sprawy w asyście zastępcy, dwóch notabli wyznaczonych

przez gubernatora i, w przypadku spraw kryminalnych, dwóch asesorów

– Europejczyków. Sąd ten mógł orzekać kary do 10 lat

więzienia. Wyższe wyroki, z karą śmierci włącznie mogły

nakładać Trybunały Apelacyjne poszczególnych kolonii. System ten

dotyczył tylko poddanych, podczas gdy obywatele francuscy sądzeni

byli zgodnie z prawem francuskim, niezależnie od administracji

kolonialnej.

Dekret prezydenta z 30 IX

1887 r. dawał gubernatorom prawo sekwestru wszelkiego mienia i

skazywania na karę więzienia afrykańskich poddanych według

własnego uznania. Administratorzy okręgów mogli natomiast skazywać

poddanych na karę do 100 franków grzywny lub aresztu do 14 dni

(potem ograniczono do 5) z pominięciem procedury sądowej. Kolejny

dekret wprowadził zasadę odpowiedzialności zbiorowej wsi i innych

wspólnot lokalnych.

Na pocz. XX w.

zreorganizowano system zarządzania koloniami. 14 marca 1894 r.

wydzielone zostało z Ministerstwa Marynarki Ministerstwo Kolonii.

Dekret prezydenta z 16 czerwca 1895 r. utworzył federację kolonii

pod nazwą Francuskiej Afryki Zachodniej z gubernatorem generalnym

rezydującym w Dakarze. Federacja ta była kilkakrotnie

reorganizowana, a jej ostateczny kształt ustalił dekret z 18 X 1904

r. W jej skład wchodziły kolonie: Mauretania, Senegal, Gwinea,

Sudan Francuski (ob. Mali), Wybrzeże Kości Słoniowej, Górna

Wolta, Dahomej, Niger. Francuska Afryka Równikowa została utworzona

w 1908 roku, a w jej skład weszły: Gabon, Kongo Francuskie (Kongo

Brazzaville), Czad, Ubangi-Szari (ob. Republika Środkowej Afryki).

Na czele federacji stał Gubernator Generalny, a poszczególnymi

koloniami kierowali Gubernatorzy49.

Początkowo system

rekrutacji urzędników kolonialnych nie działał zbyt sprawnie.

Często okazywali się oni pijakami, złodziejami, awanturnikami lub

po prostu ludźmi całkowicie niekompetentnymi; takie osoby były

jednak szybko odsyłane do Francji. W trosce o poprawę jakości

funkcjonowania administracji utworzona została w 1889 r. specjalna

szkoła dla przyszłych urzędników kolonialnych, Ecole Coloniale.

Program nauczania był zuniformizowany, nie uwzględniający miejsca,

do którego dana osoba miała być wysłana. Nie podwyższyła też

od razu znacząco kwalifikacji administracji kolonialnej. Przykładowo

w 1907 r. na 489 urzędników w Afryce francuskiej tylko 200 miało

stopnie uniwersyteckie lub ich odpowiedniki, w tym tylko 70 z Ecole

Coloniale50.

Z czasem szkoła zaczęła kształcić również przyszłych

urzędników belgijskich. W 1927 r. została zreorganizowana, a w

1927 r. przemianowana na Ecole Nationale de la France d’Outre-Mer

(ENFOM).

Z powodu utrudnień w

transporcie i opóźnień w komunikacji urzędnicy mieli często

większy zakres władzy niżby to wynikało z ich formalnych

uprawnień i dopuszczali się często znacznych nadużyć władzy, z

którymi pod naciskiem opinii publicznej zaczęto walczyć.

Szczególny skandal wybuchł w związku z procesem trzech

administratorów z fortu Crampel w 1905 r51.

 

Wyzysk ekonomiczny ludności

podległej był charakterystyczny dla wszystkich systemów

kolonialnych. Do 1946 r. w koloniach francuskich funkcjonowało prawo

wymuszania pracy przymusowej, teoretycznie ograniczone do 10 dni

rocznie, w praktyce ściągane jako ekwiwalent niezapłaconych w

terminie podatków lub na podstawie ustawy „o włóczęgostwie”.

Najczęściej w ramach tego systemu kierowano ludzi do pracy przy

budowie dróg i kolei, a także na prywatne plantacje.

Dekret prezydencki z roku

1896 zezwolił na eksploatację bogactw naturalnych przez Afrykanów

do głębokości 12 metrów. Wszystkie surowce położone niżej

stały się własnością rządu. Dekrety z 1899 r. uczyniły

własnością państwa wszystkie tzw. „tereny wolne”, czyli

nieużytkowane przez mieszkańców. O uznaniu jakiegoś terenu za

„wolny” decydował gubernator, co w praktyce oznaczało

wywłaszczenie Afrykanów z najbardziej wartościowych ziem. We

Francuskiej Afryce Równikowej aż 2/3 terenów okazały się być

„wolne”. Jeszcze dalej posunął się gubernator Konga

Francuskiego, którego zarządzenie z 1903 r. pozostawiło ludności

afrykańskiej tylko 10% całkowitego areału ziem.

Pomiędzy 1900 a 1910 r.

wszędzie został wprowadzony podatek pogłówny. Jego wysokość

wahała się w zależności od kolonii. W Wybrzeżu Kości Słoniowej

wynosił początkowo 2,5 franka rocznie od każdego mieszkańca

powyżej 10 roku życia. W Sudanie Francuskim wynosił nawet do

kilkunastu franków rocznie, w zależności od okręgu, od każdego

poddanego powyżej 14 lat. Zwolnieni od niego byli wszyscy obywatele

francuscy przebywający w koloniach lub prowadzący w nich

działalność gospodarczą. Płacili oni podatek dochodowy. Jednak

to pogłówne było podstawowym źródłem wpływów skarbowych. W

Sudanie Francuskim dostarczało ono około połowy dochodów. Jego

podstawowym celem było wymuszenie włączenia się Afrykanów w

system gospodarki pieniężnej. Aby zdobyć pieniądze, Afrykanin

musiał zatrudnić się u europejskiego przedsiębiorcy lub w ramach

robót publicznych. Jeśli mieszkańcy jakiejś wioski nie zdołali

uiścić podatku w terminie, do akcji wkraczały oddziały

porządkowe, karając opornych chłostą i „wymuszając” zapłatę

w postaci pracy przymusowej. Dodatkowo np. w Czadzie mieszkańcy

mieli obowiązek dostarczania zaopatrzenia dla oddziałów

wojskowych. Wprowadzenie systemu podatkowego wywołało w niektórych

regionach rewolty, np. mieszkańcy mieli obowiązek dostarczania

zaopatrzenia dla oddziałów wojskowych. Wprowadzenie systemu

podatkowego wywołało w niektórych regionach rewolty, np.mieszkańcy

mieli obowiązek dostarczania zaopatrzenia dla oddziałów

wojskowych. Wprowadzenie systemu podatkowego wywołało w niektórych

regionach powstania zbrojne, np. w Sangha w r. 1904, w Lobaje w

latach 1904-1907, w Ouabangi w l. 1906-1907. Największe było

powstanie plemienia Gouro, które odmówiło płacenia podatków w

roku 1911. Francuzi rozpoczęli pacyfikacje na szeroką skalę, które

wywołały masowe ucieczki ludności w głąb dżungli. Ostatnie

grupy partyzanckie zostały rozbrojone dopiero w 1914 roku.

Administracja francuska

prowadziła politykę „asymilacji”, czyli przyciągania obywateli

do kultury francuskiej. Obywatelstwo mógł dostać ten, kto mówił

biegle po francusku i prowadził „chrześcijański i francuski styl

życia”. Kulturę afrykańską uważano za gorszą od europejskiej,

starano się też narzucić język francuski jako język

porozumiewania się ludności kolonii. Nie mogło to przynieść

widocznych rezultatów, biorąc pod uwagę, że liczba dzieci

objętych systemem szkolnym wahała się od 20% na Madagaskarze i 15%

w Kamerunie przez 4-5% w Sudanie Francuskim do zaledwie 1% w Nigrze,

przy czym w większości dotyczy to 1-klasowych szkół wiejskich,

które nauczały podstaw czytania i rachunków. Do trzyklasowych

szkół regionalnych w stolicach okręgów i szkół miejskich, na

poziomie francuskich szkół podstawowych, uczęszczał znacznie

mniejszy odsetek dzieci.

Francuzi utworzyli także

instytucje zajmujące się badaniem geografii, archeologii, historii,

etnografii i języków afrykańskich. Wyniki ich badań były

niedostępne dla miejscowej ludności i nie były wykorzystywane do

podniesienia poziomu oświaty i życia społecznego, lecz po

odzyskaniu niepodległości zostały one kontynuowane przez samych

Afrykanów.

 

SYSTEM 

BELGIJSKI

 

Do 1908 r. kolonia

kongijska była własnością prywatną króla. Tak samo traktowano w

praktyce ludność miejscową. Już na samym początku za własność

króla uznano wszystkie ziemie „wolne”, czyli nie „zasiedlone”

przez Afrykanów. W praktyce dotyczyło to wszystkich ziem

dostarczających kauczuku i kości słoniowej. Ich sprzedaż przez

Afrykanów komukolwiek uważana była za kradzież.

Zasada wolnego handlu w

praktyce sprowadzona została do hasła „Nie mamy nic do kupienia

ani sprzedania”52.

Udzielano natomiast licznych koncesji przedsiębiorstwom prywatnym.

Budowały one linie kolejowe (np. linia Matadi-Leopoldville bud.

przez Congo Railroad Company), inwestowały w wydobycie surowców

naturalnych (np. miedzi w Katandze). Udzielano także koncesji osobom

prywatnym na eksploatację ludności (głównie poprzez przymusowe na

terenie Konga dostawy kauczuku) oraz na ściąganie podatków w

zamian za połowę zysków, co skłaniało do nadużyć. Również

urzędnicy królewscy mieli instrukcje, by dążyć do maksymalizacji

zysku i otrzymywali premię od ilości zgromadzonych surowców.

Istniały wprawdzie sądy ścigające najbardziej jaskrawe nadużycia,

lecz było ich stanowczo zbyt mało i, jak stwierdzał raport komisji

konsula brytyjskiego Rogera Casementa z 1903 roku, jedynym widocznym

prawem było prawo zysku53.

Kwoty przymusowych dostaw kauczuku nałożone na wioski były tak

wysokie, że z reguły większość mieszkańców zdolnych do pracy

prawie cały czas spędzała w dżungli pozyskując ten surowiec. Z

czasem musieli zapuszczać się coraz głębiej, a kontyngenty

pozostawały na takim samym poziomie lub ulegały nawet podwyższeniu.

W razie zalegania z dostawami wysyłane były tzw. „ekspedycje

karne” które dokonywały brutalnych pacyfikacji, mających na celu

sterroryzowanie ludności i zmuszenie jej do jeszcze większego

wysiłku. Często jako dowód wykonania zadania ekspedycje te

przynosiły odcięte ręce ofiar. Według Szymona Chodaka do końca

XIX w. w wyniku systemu „czerwonego kauczuku” śmierć poniosło

8 mln. Afrykanów.

Początkowo sytuacja

finansowa kolonii była tragiczna. w l. 1887-8 dochody stanowiły

zaledwie 1/10 wydatków, w l. 1893-4 już 1/3 (gł. dzięki kości

słoniowej). Jednak od 1900 r. powstały nadwyżki, a w l. 1901-1908

za dochody z Konga finansowane były roboty publiczne w Belgii.

Wszystko to za sprawą kauczuku, którego pozyskiwanie pochłonęło

tak wielką liczbę ofiar. Gdy wiadomości o tym, co dzieje się w

kolonii zaczęły przedostawać się do belgijskiej opinii

publicznej, Leopold II zmuszony był publicznie wyrazić swoje

zaniepokojenie nadużyciami w Kongu twierdząc, że nie był o nich

poinformowany i postanowił przekazać kolonię Belgii, oczywiście

za stosownym odszkodowaniem. 15 XI 1908 r. nastąpiła aneksja Konga

przez Belgię. Stojący w l. 1910-1912 na czele nowo powołanego

Ministerstwa ds. Kolonii Jules Renkin zlikwidował będący źródłem

największych nadużyć system obowiązkowych dostaw, rozdzielił

finanse kolonii i metropolii, a także zezwolił Afrykanom na zbiory

produktów naturalnych dla własnych potrzeb.

Administracja Kongiem, jak

również terytoriami mandatowymi Rwanda-Urundi po I WŚ, pozostawała

praktycznie wyłącznie w kwestii ministerstwa kolonii. Istniała

wprawdzie Rada Kolonialna jako ciało o charakterze doradczym, w

skład której wchodziło 14 członków – 6 mianowanych przez

parlament i 8 mianowanych przez króla, w praktyce jednak, podobnie

jak parlament, akceptowała ona decyzje ministra kolonii z reguły

bez dyskusji.

Na czele administracji

kolonialnej w Kongu stał Gubernator Generalny. Skupiał on w sobie

elementy władzy ustawodawczej i wykonawczej. Miał prawo wydawania

ordonansów dotyczących wszystkich spraw politycznych i

administracyjnych kolonii, które musiały być jednak zaakceptowane

w ciągu 6 miesięcy dekretem króla. Formalnie gubernator sprawował

swoją władzę za pośrednictwem Rady Rządowej (Conseil de

Gouvernement), w skład której wchodził gubernator, jego zastępcy,

sekretarz generalny, prokurator generalny, 6 komisarzy prowincji,

dowódcy milicji (force publique), 6 notabli mianowanych przez

gubernatora, 16 przedstawicieli sfer handlowych i 8 reprezentantów

„interesów ludności”, również mianowanych przez gubernatora.

W praktyce gubernator sprawował rządy bezpośrednio przez 6

komisarzy prowincji stojących na czele prowincji i 8 Directeurs

Generaux, pełniących funkcje zbliżone do ministrów.

Prowincje zorganizowane

były podobnie jak szczebel centralny. Niższym szczeblem podziału

administracyjnego były dystrykty kierowane przez komisarzy

dystryktowych, terytoria (territoire) kierowane przez administratorów

terytorialnych (Administrateur de Territoire) oraz Circonscription

(albo chefferies) kierowane przez wodzów afrykańskich.

Do 1919 r. utworzono 6095 chefferies54

nierównej wielkości, których liczbę z czasem stopniowo

zmniejszano. Wodzowie zajmowali się ściąganiem podatków, poborem

pracowników do robót publicznych, pełnili także funkcje

sądownicze. Sądy wodzowskie rozpoznawały wszystkie sprawy cywilne

i niektóre kryminalne55.

Administratorzy terytoriów mieli prawo nakładać karę aresztu do 7

dni za naruszanie porządku co prawda w postępowaniu sądowym, lecz

byli w nim sędziami niejako we własnej sprawie.

Funkcje apelacyjne od sądów

wodzowskich pełniły sądy terytorialne. Rozpoznawały one również

sprawy zagrożone karą pozbawienia wolności na nie dłużej niż 2

miesiące. Sędziami byli w nich Afrykanie, aczkolwiek

przewodniczącym był administrator terytorium. Poważniejsze sprawy

rozpoznawał sąd dystryktowy, który pełnił również funkcję

sądu apelacyjnego względem sądów terytorialnych. Od ich wyroków

z kolei przysługiwała apelacja do Trybunałów Pierwszej Instancji,

w których zasiadali sędziowie zawodowi.

W stosunku administracji do

miejscowej ludności przejawiała się pogarda i poczucie wyższości.

Afrykanów traktowano jako upośledzonych pod względem

intelektualnych. Dążono do przekazania im jedynie elementarnej

wiedzy niezbędnej do funkcjonowania w ramach stworzonego przez nich

systemu. Belgowie przejęli z południa Stanów Zjednoczonych

zwracania się do Afrykanów, nawet znacznie starszych, ‘boy’, do

siebie zaś kazali się im zwracać ‘ojcze’ lub ‘matko’.

Początkowo zabroniono im także osiedlać się w dzielnicach

europejskich, potem zastąpiono ten zakaz cenzusem majątkowym, który

przy okazji uniemożliwił imigrację białej biedoty belgijskiej.

Znaczny wpływ na

administrację miały towarzystwa akcyjne i koncerny. Największą

rolę odgrywał trust Societe Generale kontrolujący większość

przedsiębiorstw w Kongu. Wielkie przedsiębiorstwa sprawowały

faktyczną władzę nad afrykańskimi pracownikami. W „rekrutacji”

pracowników dla potrzeb firm prywatnych znaczną rolę odgrywała

administracja. Aczkolwiek w 1926 r. pracownikom administracji

zakazano brać czynny udział w samym procesie rekrutacji, mogli oni

korzystać z wszystkich legalnych środków, by „skłonić”

Afrykanów do podjęcia konkretnej pracy. Nie dochodziło jednak już

do tak brutalnych nadużyć jak przed 1908 rokiem.

 

SYSTEM 

NIEMIECKI

 

Niemieckie kolonie nosiły

oficjalną nazwę Niemieckich Obszarów Ochronnych. Bismarck głosił

teorię terytorium bez pana (Herrenlosegebiete), która

usprawiedliwiała objęcie wolnych dotychczas terenów systemem

kolonialnym. Centralny zarząd nad „obszarami ochronnymi”

sprawował utworzony w kwietniu 1890 r. Departament Kolonialny

Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rzeszy, w 1907 r. zastąpiony

Urzędem Kolonialnym Rzeszy podległym MSZ. W ramach urzędu istniały

4 wydziały: 1) spraw zagranicznych, administracji ogólnej i

sądownictwa; 2) personalny; 3) finansów, komunikacji i zagadnień

technicznych oraz 4) administracji wojskowej. Charakter pomocniczy

miała Rada Kolonialna, licząca początkowo 19, a od 1895 r. 25

członków. Powołani byli oni przez kanclerza i reprezentowali

interesy kolonialnych firm handlowych, banków oraz towarzystw

kolonialnych i misyjnych. Z jej inicjatywy powołano m. in. Instytut

Chorób Tropikalnych. Radę Kolonialną wspierały Rada Rolna i Rada

Ekonomiczna.

Gubernatorzy mieli status

oficjalnych przedstawicieli cesarza w koloniach. Podlegały im

bezpośrednio wszystkie urzędy i cała administracja kolonialna, z

wyjątkiem poczty kolonialnej, podległej Ministerstwu Poczty.

Struktura administracyjna

różniła się w poszczególnych koloniach. Gubernator Afryki

wschodniej miał siedzibę w Dar es-Salaam. Obszar kolonii był

podzielony na 22 powiaty administracyjne (16 cywilnych, 3 militarne i

3 rezydentury). Odpowiadały im trzy systemy sprawowania rządów.

Pierwszy obejmował znajdujące się od dawna pod wpływem kultury

muzułmańskiej wybrzeże Suahili (ok. 150 tys. ludzi). Niemcy

wykorzystywali tu jako agentów władzy terenowej tzw. akida, czyli

wykształconych Arabów lub rodzimych muzułmanów, mających

wykształcenie koraniczne i wysoką pozycję społeczną. Pełnili

rolę pośredników między administracją kolonialną a ludnością

miejscową, zajmowali się zbieraniem podatków, utrzymywaniem

porządku i naborem ludności do pracy przymusowej. Drugi system,

obejmujący 3,2 mln ludzi, polegał na pośrednim zarządzaniu

poprzez wodzów afrykańskich działających pod kontrolą białych.

Natomiast na obszarze między Rwandą, Burundi a Bukobą (3

rezydentury zamieszkane przez 5,5 mln ludzi) wprowadzony został

system bezpośrednich rządów. Kamerun podzielony był na 21

dystryktów, a Togo na 7 okręgów.

Afrykańscy wodzowie

zostali pozbawieni drużyn szczepowych, a tym samym aparatu przymusu.

Ich efekty pracy oceniały władze kolonialne według kryteriów

efektywności działania. Wodzowie odpowiadali m. in. za utrzymywanie

w dobrym stanie dróg i mostów, przestrzeganie prawa i porządku,

szczepienia mieszkańców i bydła. Pełnili także tradycyjną

funkcję sędziów, lecz werdykty musiały uwzględniać wytyczne

władz kolonialnych oprócz prawa zwyczajowego. Poza tym prawo

zwyczajowe nie regulowało kwestii dotyczących nowych w wielu

rejonach Afryki instytucji, np. własności prywatnej ziemi. Od

wyroków sądów wodzowskich można było składać apelację do

komisarzy i gubernatorów, lecz miały one miejsce jedynie

sporadycznie.

Po 1903 r. powołano przy

gubernatorach Rady Gubernatorskie, a na terenie Afryki

Południowo-Zachodniej Radę Krajową. Oprócz tego funkcjonowały od

1899 r. komunalne stowarzyszenia samorządowe.

Większość urzędników

kolonialnych była pochodzenia szlacheckiego. Na ogół posiadali oni

wykształcenie prawnicze lub wojskowe. Ich wykształcenie rzadko było

dostosowane do potrzeb afrykańskich, brak im było znajomości

ekonomii i języków afrykańskich. Byli natomiast pewni siebie i

traktowali ludność afrykańską w sposób poniżający. Cechował

ich militaryzm i skłonność do rządzenia siłą, schematyczne

myślenie i skłonność do regulowania całego życia „zza

biurka”, przy pomocy odpowiednich zarządzeń.

Pod koniec XIX w. po

rozpoczęciu eksploatacji bogactw mineralnych wzrosło

zapotrzebowanie przedsiębiorstw na siłę roboczą. Potrzebowały

jej także zwiększające swój areał plantacje. Trudno było jednak

skłonić Afrykanów do dobrowolnego opuszczenia wiosek i

zatrudnienia się u przedsiębiorców europejskich, w związku z tym

wprowadzono podatek pogłówny i podymny. Zmuszał on Afrykanów do

podjęcia pracy zarobkowej, gdyż podatki akceptowano tylko w

pieniądzu. Podobny cel miały masowe rekwizycje bydła oraz

przesiedlanie plemion w okolice ośrodków przemysłowych jako

represje za udział w powstaniach.

Warunki pracy często były

nieludzkie. Na plantacjach bawełny w Tanganice robotnicy zmuszani

byli do nieprzerwanej pracy od świtu do wieczora w pełnym słońcu.

Śmiertelność robotników na plantacjach sięgała 20-30% rocznie56.

Bardzo ciężkie były też warunki pracy tragarzy, masowo

zatrudnianych przez firmy handlowe57.

Zarówno do pracy na plantacjach, jak i do przewożenia towarów

często werbowano pracowników przymusowych, których status podobny

był do statusu niewolników. Przeciw takiemu traktowaniu robotników

wystąpił oficjalnie synod protestancki, nie przyczyniając się

jednak wskutek oporu kół rządowych do poprawy ich sytuacji.

Administracja kolonialna

nie przywiązywała szczególnej wagi do jakości nauczania, fundusze

przeznaczane na oświatę były minimalne. Władze zainteresowane

były przede wszystkim wychowaniem ludzi całkowicie od nich

zależnych. Działalność oświatową prowadziły przede wszystkim

towarzystwa misyjne. Ich wielką zasługą jest upowszechnienie się

na całym terytorium Tanganiki języka suahili jako lingua franca,

stosowano go do nauczania w szkołach i podczas działalności

misyjnej. Wielką zasługę dla kształcenia przyszłych elit

afrykańskich odegrali liczni urzędnicy kolonialni i wojskowi,

którzy wyjeżdżając do ojczyzny na urlopy zabierali ze sobą

niejednokrotnie dzieci afrykańskie i zapewniali im naukę w szkołach

niemieckich.

 

 

 

Systemy kolonialne

poszczególnych państw europejskich, mimo dzielących je różnic,

miały wiele cech wspólnych. Wszystkie umiejscawiały wodzów

afrykańskich w hierarchii administracyjnej, bądź zostawiając im

znaczną niezależność, jak w Nigerii brytyjskiej, bądź też

ograniczając ich autonomię do minimum, jak w Angoli portugalskiej,

lecz nigdzie nie zrezygnowano z ich wykorzystywania58.

Wszędzie też stosowany był system pracy przymusowej, często w

wyjątkowo nieludzkich warunkach. Podatek pogłówny i podymny we

wszystkich systemach miał taką samą rolę – zmuszenie Afrykanów

do podjęcia pracy zarobkowej, czyli pracy u plantatorów i

przedsiębiorców europejskich.

U podstaw legitymizacji

kolonializmu leżało przeświadczenie, że Afrykanie reprezentują

niższy stopień rozwoju cywilizacyjnego, a ich kultura jest gorsza

od europejskiej. Belgom odpowiadał ten stan rzeczy, gdyż chcieli

oni, aby Afrykanie stanowili tanią, niewykwalifikowaną siłę

roboczą niezdolną do buntu przeciwko własnej sytuacji, realizując

w pewnym sensie platońską koncepcję idealnego państwa59.

Brytyjczycy twierdzili, że ich celem jest pomóc Afrykanom osiągnąć

wyższy stopień rozwoju cywilizacyjnego. W żadnym systemie

kolonialnym system szkolny nie obejmował nigdy więcej niż 1/3

dzieci, a większość objętych nim przeszła tylko jednoroczny kurs

rachunków i czytania. Największe zasługi na tym polu mają

towarzystwa misyjne.

Tragicznie wyglądała też

sytuacja służby zdrowia. Śmiertelność noworodków sięgająca

50%, tragiczne w skutkach epidemie, wysoka śmiertelność

pracujących w wyjątkowo ciężkich warunkach ludzi – te zjawiska

mogłyby mieć znacznie łagodniejszy przebieg, gdyby nie brak nawet

najbardziej podstawowych leków i środków higieny, a nawet butów60.

Najpoważniejsze społeczne

konsekwencje wypływały z pojawienia się prywatnej własności

ziemi. Dotychczas ziemia pozostawała w dyspozycji wielkich rodzin,

które rozdzielały ją między swoich członków61.

Doprowadziło to do rozbicia wielkich rodzin, do którego przyczyniły

się również migracje, bądź w poszukiwaniu zarobku, bądź o

charakterze przymusowym. Upadł tym samym kult przodków, za czym

postępował wzrost wpływów chrześcijaństwa bądź Islamu. Kulty

te jednak uległy w pewien sposób przekształceniu pod wpływem

obyczajów miejscowych. Afrykanin, prowadząc styl życia coraz

bardziej zbliżony do europejskiego zachował jednak poczucie

odrębności kulturowej.

WYKORZYSTANA

LITERATURA

 

Historia

Afryki” pod red. Michała

Tymowskiego, wyd. Ossolineum

Colonialism

in Africa 1870-1960” tomy 1-szy i 2-gi, Cambridge

Empire

or democracy? A study of the colonial question”, Leonard Barnes,

Londyn 1939

Systemy

polityczne “czarnej” Afryki”, Szymon Chodak

Historia

Mali”, Michał Tymowski

Organizacja

Imperium Brytyjskiego”, Bronisław Bouffałł, Warszawa 1930

Aszanti

– kraj złotego tronu”, Andrzej Zajączkowski

System

kolonialny Rzeszy Niemieckiej 1884-1919”, Wiesław Hładkiewicz,

Zielona Góra 1986

Brzemię

białego człowieka : Jak zbudowano Imperium Brytyjskie?”,

Kazimierz Dziewanowski, Warszawa 1996

1

W pracy tej nie będę zajmował się Afryką Północną, czyli

Maghrebem. W związku z tym, o ile nie będzie zaznaczone inaczej,

wspominając o Afryce będę miał na myśli obszar kontynentu

położony na południe od Sahary, zaś o Afrykanach – ludność

czarną. Natomiast mówiąc o Afryce jako całości, będę używał

nazwy ‘kontynent afrykański’

2

Henryk Żeglarz wierzył, że ma do wypełnienia rolę orędownika

chrześcijaństwa w walce z Islamem. Czynnik religijny odgrywał

znaczną rolę w portugalskiej ekspansji kolonialnej. Misjonarze

portugalscy byli aktywni nawet poza granicami bezpośredniego wpływu

Portugalii, np. w Imperium Monomotapy, rozciągającym się na

obszarze obecnego Zimbabue.

3

Hiszpania, zgodnie z traktatem z Tordesillas z 1494 r. nie była

aktywna w Afryce. Największą rolę odegrały Anglia, Niderlandy,

Francja; poza tym Dania, Szwecja, a przejściowo również

Brandenburgia.

4

Kobiety europejskie nie wykazywały szczególnego zainteresowania

wyjazdem do Afryki, była to więc w znacznej mierze sytuacja

wymuszona.

5

W IV 1652 r. koloniści wysadzeni przez statki Zjednoczonej Kompanii

Wschodnioindyjskiej założyli pierwsze osiedle – przyszły

Kapsztad. Nie dotarły tam jeszcze plemiona Bantu, a stojący na

znacznie niższym poziomie rozwoju techniczno-cywilizacyjnego

Hotentoci i Buszmeni nie byli w stanie stawić poważniejszego

oporu. Byli oni zresztą od tej pory sukcesywnie rugowani z

użytkowanych przez siebie ziem, okradani z bydła, a nawet tępieni

jak szkodniki.

6

Tak uważał, podobnie jak inni pisarze arabscy, Leon Afrykański,

którego dzieło wydane zostało w Europie na pocz. XVI w. [M.

Tymowski, Historia Mali, s.295]

7

Mungo Park zanotował w lipcu 1796 r.: „Z bezgraniczną radością

ujrzałem przed sobą wielki cel mojej misji, długo poszukiwany

majestatyczny Niger, lśniący w porannym słońcu i tak szeroki jak

Tamiza przy Westminsterze, powoli toczący swoje fale na wschód”

[cyt.za M. Tymowski, Historia Mali, s.296]

8

[w: Historia Afryki, s.1132]

9

[j.w.]

10

W związku ze wzrostem wydobycia złota w Brazylii – np. r.1720 –

25 ton, po 1731 – ok.11 ton rocznie, podczas gdy z maksymalny

eksport z Afryki wynosił 1 tonę rocznie. Poza tym wydobycie złota

wymagało zaangażowania znacznej ilości niewolników, więc

władcom afrykańskim przestało się ono w takiej sytuacji opłacać,

a swoje zapotrzebowanie zaspokajali importem.

11

Złą sławę państwa niewolniczego zyskał Dahomej. Liczne wojny

prowadzone przez to państwo wynikały m.in. z chęci dotarcia do

wybrzeża, by przejąć zyski z bezpośredniej wymiany handlowej,

które przedtem przypadały pośrednikom.

12

To samo można powiedzieć o skutkach wojen europejskich

13

W związku z tym wraz ze wzrostem eksportu niewolników wzrósł

eksport kości słoniowej, który stał się bardziej opłacalny

wraz ze zwiększeniem się w ten sposób możliwości transportowych

karawan.

14

Ok.10-20%, przy czym na statkach należących do kompanii była

nieco zawyżona, gdyż nieuczciwi pracownicy często bogacili się

sprzedając „na lewo” te „martwe dusze”. Była ona nawet

nieco niższa niż śmiertelność białych marynarzy, którzy

okazywali się mniej odporni na choroby.

15

Obrazuje to następująca tabela (liczby w tys.) :

Okres Wybrzeże 

wschodnie

Transsaharyjski Transatlantycki Nad morzem czerwonym razem
Do 

1500 r.

600
8,4%
5124
71,5%
40
0,6%
1400
19,5%
7164
1501-1800 660
5,3%
237
19%
8813
70,8%
600
4,8%
12443
1801-1900 925
8,5%
1446
24%
2651
44%
11504
44,1%
6022
Łącznie 2185
8,5%
8940
34,9%
11504
44,1%
3000
11,7%
25629

Uwzględniając,

że eksport stanowił ok. 58% rzeczywistych strat w ludziach,

globalne straty w wyniku handlu niewolnikami dla Afryki wynoszą ok.

45 mln. [cyt. za: Historia Afryki, s.1224]
Warto zauważyć, że

śmiertelność niewolników w handlu transsaharyjskim była większa

niż w transatlantyckim.
Poza tym władcy afrykańscy sami

decydowali się na sprzedaż niewolników, a znaczną część

zysków przeznaczali na cele wyłącznie prestiżowe i

reprezentacyjne, podczas gdy Europejczycy wykorzystali uzyskaną w

ten sposób bardzo wartościową siłę roboczą na rozwój

gospodarczy swoich krajów, co zdaniem niektórych badaczy stało

się przyczyną powstania dysproporcji rozwojowych pomiędzy tymi

dwoma regionami poprzez przyspieszenie przez Afrykę rozwoju Europy,

nie zaś przez zahamowanie rozwoju Afryki drenażem siły roboczej.

[cyt. Bronisław Nowak]

16

[Emanuel Rostworowski, Historia Powszechna Wiek XVIII, W-wa 1977, s.

230]

17

Często też posyłali swoje dzieci do szkół europejskich.

18

Przede wszystkim wino palmowe, które było jednak słabsze

procentowo niż trunki europejskie.

19

Jest to związane z lepszym traktowaniem niewolników. Spowodowane

ono było częściowo stałym wzrostem cen niewolników w Afryce, a

także propagandą przeciw handlowi ludźmi w Europie, co

zmniejszyło jego rozmiar.

20

W bitwie pod Ambuillą 29 XI 1665r. zginął mani Konga Antonio I i

większość elity kongijskiej, co spowodowało rozpad królestwa na

szereg państewek.

21

Na dość korzystnych warunkach. Gubernatorowi brytyjskiemu została

zapewniona jurysdykcja w miejscach rozmieszczenia fortów, zatem

było to właściwie zatwierdzenie status quo.

22

Tradycja nie pozwalała Zulusowi ożenić się, dopóki nie zamoczy

włóczni we krwi wroga.

23

Generał lord Chelmsford popełnił błąd rozdzielając siły. W

dodatku, gdy doszło do niespodziewanego ataku Zulusów, wojskowi

biurokraci w punktach zaopatrzenia, jakby nie zdając sobie sprawy,

co się dzieje, odmówili wydania amunicji gońcom z innych

batalionów i sprzymierzonych oddziałów afrykańskich. Gdy

walczącym oddziałom skończyła się amunicja, Zulusom udało się

podbiec i zabić ponad 1300 żołnierzy.

24

Siedziba króla Zulusów. Pod względem budowy kraal nie różnił

się wiele od zwykłej wioski.

25

Była to właściwie starannie zaplanowana masakra. Zulusi nie

zdołali się nawet zbliżyć do zwartego czworoboku piechoty. Gdy,

zdziesiątkowani ogniem karabinów zaczęli uciekać, czworobok

rozstąpił się uwalniając kawalerię, która zabiła uciekających

wojowników.

26

Wojskowy region wydzielony 6 września 1880r. z Senegalu. Na jego

czele stał commandant-supérieur, mający znaczną swobodę

działania, odpowiedzialny jednak przed gubernatorem Senegalu.

27

Był on skutkiem koncepcji połączenia posiadłości francuskich na

zachodzie i wschodzie (tylko Somali Francuskie!) Afryki. Z

ekspedycją francuską miały połączyć się siły etiopskie,

które jednak zmuszone były się wycofać. Poza tym Francja nie

spodziewała się, że Anglicy tak szybko spacyfikują powstanie

mahdyjskie.

28

[W. Hładkiewicz, System kolonialny Rzeszy Niemieckiej 1884-1919, s.

105]

29

Plemiona te były ze sobą skłócone już od XVIII w.

30

Bernhard Schlegel opublikował w 1857 r. pierwszy słownik i

gramatykę języka Ewe [Colonization in Africa, T.1, s.391]

31

[W. Hładkiewicz, s.127]

32

[j. w. s.127]

33

[j. w.]

34

Do 1842 samodzielna republika burska.

35

[Szymon Chodak, Systemy polityczne „czarnej” Afryki, pocz.

rozdz.. III.A]

36

Akan wierzyli, że zamieszkują go duchu przodków, legitymizujące

władzę króla, który złożył przed nim przysięgę.

37

Poprzedni system utrudniał kontrolę. Członek jakiegoś rodu mógł

uprawiać ziemię z dala od swojej wioski, której wódz odpowiadał

za ściąganie z tego tytułu podatków.

38

[wg. tabeli w: Colonisation in Africa, T.1 s.331]

39

W Nigerii jedynymi nie było osadnictwa europejskiego, nie były

więc potrzebne osobne sądy dla białych.

40

[Colonisation in Africa, T.1 s.339]

41

Wodzowie ci mieli prawo wydawać wyroki nie wyższe niż 6 mies.

więzienia.

42

Każdy Afrykanin miał stałe miejsce zamieszkania w rezerwacie. Nie

miał on możliwości uzyskać meldunku w jakimkolwiek innym

miejscu.

43

[cyt. za : Szymon Chodak, Systemy polityczne „czarnej” Afryki,

s. 208]

44

Podatki te pochłaniały średnio 1/3 dochodu przeciętnego

Afrykanina. Podatek podymny szczególnie przyczynił się do

pogorszenia jakości życia, gdyż często zmuszał całe rodziny do

zamieszkiwania w jednej chacie (chata pełniła podobną rolę, jak

pokój w domach europejskich, na ogół mała rodzina, czyli

odpowiednik dwu-/trzypokoleniowej rodziny europejskiej, zajmowała

kilka chat).

45

Średnie opodatkowanie dochodu poniżej 200£ wynosiło ok. 11,8 %,

w przypadku dochodów wyższych niż 500£ było to ok. 7% [L.

Barnes, Empire or democracy?, s. 177]

46

Village chief w oryginale. Podlegało im kilka wiosek, których

naczelników autor określa village heads.

47

W większości byli to nacjonaliści, równie gotowi służyć

Francji jak oficerowie, lecz wolni od rutyny i bardziej czuli na

kwestie gospodarcze.

48

Prawo wydawania stosownych dekretów otrzymał prezydent.

49

Albo Młodsi Gubernatorzy, ang. Lieutenant-Governor

50

[wg. Colonisation in Africa, T.1 s.169]

51

Jeden z nich zastrzelił dwóch Afrykanów bez sądu, drugi utopił

żywcem podejrzanego o kradzież amunicji, trzeci zaś, świętując

rocznicę zdobycia Bastylii, wysadził w powietrze więźnia przy

użyciu dynamitu.

52

[Colonisation in Africa, T.1 s. 266]

53

[j. w., s. 270]

54

[Colonisation in Africa, T.2 s.337]

55

[j. w., s.342]

56

[W. Hładkiewicz, System kolonialny Rzeszy Niemieckiej 1884-1919, s.

189]

57

W Kamerunie jako tragarze pracowało ok. 150 tys. ludzi , [j. w., s.

188]

58

Poza Z.P.A., gdzie osadnictwo europejskie miało długą tradycję i

było nieporównywalnie liczniejsze niż gdziekolwiek indziej w

Afryce. Z.P.A. od 1910 r. nie należała jednak do systemu

kolonialnego.

59

Taką koncepcję przedstawia Szymon Chodak w swojej pracy „Systemy

polityczne ‘Czarnej’ Afryki”

60

Pasożyty stóp zmniejszały w sposób istotnych wydajność pracy

afrykańskiego robotnika.

61

Nie dotyczy to ludów pasterskich, które praktykowały wspólny

wypas bydła.

Jedyna słuszna wersja historii w natarciu

2010-11-01 Komentarze wyłączone

Niedawno słuchałem w radio BBC Mij Swit wywiad z doktorem Jurijem Żukowem z Instytutu Historii Rosyjskiej Akedemii Nauk. Wywiad dotyczył porozumienia ukraińsko-rosyjskiego dotyczącego stworzeniu wspólnego ukraińsko-rosyjskiego podręcznika historii. Pan Żukow określił się jako zagorzały zwolennik takiego podręcznika. Wyraził opinię, że Ukraina, Białoruś i Rosja to ‚jeden naród’ mający ‚1200 lat wspólnej historii’. Na poparcie swojej tezy stwierdził, że w Kojowskiej Rusi mówiono językiem rosyjskim (!). Co więcej, także w XIX/XX wieku rosyjski był językiem ludzi wykształconych takich ukraińskich miast jak Kijów i Połtawa, natomiast ukraiński – to język wieśniaków. Historia Ukrainy jako historia regionalna ma w jego mniemaniu taki sam sens, jak historia Lwowa czy Moskwy – jako historia regionalna, która nie może być rozpatrywana w oderwaniu od historii ‚jedynej i niepodzielnej’ Rosji.

W tym samym wywiadzie pan Żukow zanegował Wielki Głód jako zaplanowane ludobójstwo. Całą winę przerzucił na urzędników, którzy zawyżali zbiory ziarna aby wykazać się przed przełożonymi i tychże urzędników ‚należałoby rozstrzelać’. Sam wielki wódz Stalin pozostaje jednak bez jakiejkolwiek winy za te straszne wydarzenia.

Jurij Żukow znany jest z ekstremistycznych wypowiedzi pełnych podziwu dla epoki stalinizmu i nieomylnego wodza. W wywiadzie dla ‚Komsomolskiej Prawdy’ powiedział, że wobec osób głoszących inną wersję historii niż jedyna słuszna należy prowadzić postępowania karne. W innych wywiadach kwestionował odpowiedzialność Stalina za rozstrzelanie polskich oficerów w Katyniu, bo ‚żadnych dokumentów w archiwach nie znaleziono’.

Dzieci naszych wschodnich sąsiadów mają się więc uczyć historii z podręczników pisanych przez ludzi, którzy ich własny ojczysty język nazywają ‚językiem wieśniaków’ i przeciwstawiają go rosyjskiemu jako ‚jedynemu słusznemu’ językowi wielkomiejskich obrazowańszczików. Język ukraiński przetrwał lata przymusowej rusyfikacji, przetrwa i pana Łużkowa i jego zrusyfikowanych ukraińskich popleczników. Smutne jest jednak, że u władzy są teraz ludzie tak krótkowzroczni i o tak prymitywnym światopoglądzie.

Kategorie:politologia Tagi: , ,