Strona główna > Uncategorized > Percepcja losowości: Taleb, minimax i wartość oczekiwana

Percepcja losowości: Taleb, minimax i wartość oczekiwana

2010-04-11

Wczoraj miało miejsce zdarzenie tragiczne. W jednej chwili zginął prezydent Rzeczypospolitej, najwyższe dowództwo wojskowe i wiele innych osób zajmujących najwyższe stanowiska w państwie. Zginęli lecąc samolotem, statystycznie najbezpieczniejszym środkiem transportu.
Właśnie, statystycznym. Statystyki trzeba umieć właściwie interpretować. Wprawdzie prawdopodobieństwo śmierci pojedynczej osoby w wypadku lotniczym jest najmniejsze, jednak gdy już do takiego wypadku dojdzie, jego skutki są szczególnie tragiczne. Jeśli już do wypadku lotniczego dojdzie, jego ofiary mają bardzo mało szans na przeżycie, w przeciwieństwie do wypadków drogowych czy kolejowych. Niestety, wartość oczekiwana ma skłonność do ignorowania zdarzeń nawet bardzo tragicznych w skutkach, jeśli tylko ich prawdopodobieństwo jest bardzo małe. A ten tragiczny wypadek był czymś tak mało prawdopodobnym, że wiele osób długo nie mogło uwierzyć w to, co się stało. Niestety, jego skutki są straszliwe.
Strategią przeciwstawną do maksymalizacji wartości oczekiwanej jest strategia minimax. Jest ona oparta na minimalizacji strat w najgorszym z rozważanych przypadków. Nie ignoruje ona nawet niezwykle mało prawdopodobnych zdarzeń, a wręcz je przedkłada ponad inne. Te niezwykle mało prawdopodobne zdarzenia mają bowiem na ogół niezwykle istotne konsekwencje. Myślenie o najgorszym przypadku na codzień jest uważane za przejaw obsesji i nieumiarkowanego konserwatyzmu, jednak w sytuacjach dramatycznych to gotowość do zmierzenia się z najgorszym scenariuszem decyduje o dalszym losie państw, narodów i pojedynczych ludzi.
Czy tyle najważniejszych w państwie osób powinno znaleźć się w jednym samolocie, skoro katastrofy lotnicze na ogół kończą się śmiercią wszystkich bądź prawie wszystkich pasażerów? Czy samolot powinien podejmować kolejną próbę lądowania w tak trudnych warunkach na lotnisku nie posiadającym odpowiednio zaawansowanej infrastruktury wspierającej pilota w warunkach ograniczonej widoczności? To, co tysiąc razy się udaje, za tysiąc pierwszym może się skończyć katastrofą. Moim zdaniem rzeczywistość jest bardzo brutalna. Gdyby delegacja poleciała w kilku samolotach, albo pilot odleciałby na inne lotnisko i nic by się nie stało, w mediach zaczęłaby się nagonka. Po co tyle pieniędzy na kilka samolotów, dlaczego pilot jest taki słaby że mgła mu przeszkadza w lądowaniu itp. Takie są media, ale tacy jesteśmy też my sami. Jak wszystko jest dobrze, nie myślimy o przygotowaniu do najgorszego, nie chcemy o tym myśleć i nie widzimy sensu angażowania środków na wypadek czegoś co ‚i tak najprawdopodobniej nigdy nie będzie mieć miejsca’.
O tej cesze ludzkiej natury pisze w swoich pracach Nassim Taleb. Pisze on o tym, że nasza percepcja losowości jest niewłaściwa i niepełna. Wydaje się nam, że jesteśmy przygotowani, bo mamy ubezpieczenia, strategie zabezpieczające, odpowiednio skomponowane koszyki, scenariusze zarządzania kryzysowego itp. A prawda jest taka, że nie potrafimy właściwie ocenić wpływu wydarzeń, których prawdopodobieństwo jest znacznie poniżej błędu statystycznego. Są zbyt rzadkie, by można było właściwie ocenić ich prawdopodobieństwo i uwzględnić je w strategii opartej na wartości oczekiwanej. Małe liczby budzą w nas też nadmierną pewność siebie i nieuzasadniony optymizm: myślimy o mało prawdopodobnych scenariuszach jak o niemożliwych i nie chcemy zaprzątać sobie nimi myśli i psuć dobrego humoru.
Niestety, są one możliwe i kiedy zdarzają się, są dla nas całkowitym zaskoczeniem. Tak też było wczoraj. Samoloty czasem się rozbijają. Może to być każdy z nich, także ten zawierający najważniejsze osoby w państwie. Mam wrażenie, że nikt nie dopuszczał do siebie myśli o tym, że samolot może się rozbić, a ryzyko tego zdarzenia może zmniejszyć wymiana samolotów na nowocześniejsze i wyposażone w urządzenia wspierające nawigację najnowszej generacji. Nie jest to wielki wydatek w skali państwa, nie wiążą się z tym też aż tak wielkie przygotowania. Dużo bardziej angażuje rozrywka – np. stadiony na Euro 2012. Współczesny świat nie lubi czarnych scenariuszy i przygotowań do śmierci.
Miejmy nadzieję, że kultura polityczna okaże się na tyle wysoko, by wybór nowego prezydenta odbył się bez przykrych incydentów i prób ugrania czegoś dla siebie. Państwo musi funkcjonować nadal, mimo utraty tak wielkich ludzi, których trudno będzie przez długi czas zastąpić.

Reklamy
%d blogerów lubi to: