Strona główna > wizerunek > Największy mit o prywatności w Internecie.

Największy mit o prywatności w Internecie.

2009-11-15

Największy mit prywatności w internecie brzmi Mam kontrolę nad tym, czego inni się mogą o mnie dowiedzieć z internetu.

W mediach co jakiś czas pojawiają się ostrzeżenia przed udzielaniem zbyt wielu informacji o sobie w internecie, ponieważ może do nich dotrzeć obecny lub potencjalny pracodawca, klient lub znajomy, przed którym wolelibyśmy je ukryć. Kontrowersyjne poglądy i wypowiedzi, nietypowe zainteresowania itp. mogą wpłynąć niekorzystnie na nasz wizerunek. Czy czułbyś pewien dyskomfort zatrudniając osobę, która w czasach licealnych pytała się na forach dyskusyjnych o przepisy na sporządzenie amfetaminy lub trotylu? Czy chciałbyś, żeby pracował dla Ciebie ktoś, kto negatywnie wypowiada się o Twojej firmie lub swoim stanowisku pracy? Znane są przypadki zwolnień umotywowanych wypowiedziami w Internecie np. kobiety, która napisała, że jej praca jest nudna. Wiele osób uważa, że im mniej będzie publikować informacji w internecie, pisać na forach i grupach dyskusyjnych, tym lepiej dla nich. Czy mają rację?
Jeśli uważasz, że jesteś w stanie kontrolować to, co inni mogą się dowiedzieć o Tobie z internetu, jesteś w błędzie. Zapraszam do prostego eksperymentu – wyszukaj wśród rodziny i znajomych starsze osoby, które nigdy nie korzystały z internetu, o stosunkowo rzadkich imionach i/lub nazwiskach. Wpisz ich imię i nazwisko do przeglądarki internetowej i sprawdź, co się wyświetla. W wielu przypadkach nie znajdziesz nic, jednak w pozostałych znajdziesz jakieś wpisy. Nie napisali ich rzecz jasna sami zainteresowani, tylko inne osoby. Zastanów się chwilę nad tym. Te osoby nic nigdy o sobie nie napisały w internecie. Wszystko, co można się o nich dowiedzieć przy pomocy wyszukiwarki napisali o nich inni. Jaką więc kontrolę mają nad tym, co mówi o nich Google?

Czy jesteś pewien, że nikt nie zamieści o Tobie żadnych kontrowersyjnych informacji? Może Twój kolega ze szkoły lub pracy napisze na jakimś forum jakieś oszczerstwo? Jeżeli jesteś mężczyzną, może napisać, że molestowałeś seksualnie koleżankę. Jeśli jesteś kobietą, może napisać, że spałaś z połową kolegów z roku. Wiarygodność takiej informacji jest niewielka, ale jak odbierze ją Twój potencjalny pracodawca, jeśli będzie to jedyna informacja, jaką można znaleźć o Tobie w sieci?

Możesz mieć do czynienia z inną sytuacją, w której kontrowersyjną informację umieścisz sam. Kontrowersyjna wypowiedź na forum dyskusyjnym, podejrzane pytanie na grupie news, pochodzące z czasów liceum lub napisane po imprezie pod wpływem alkoholu. Nie usuniesz takich rzeczy w internecie. Jeśli jednak piszesz o sobie mało, jest duża szansa, że taki wpis pojawi się na pierwszej stronie wyszukiwania.

Nie zachęcam Cię oczywiście, abyś pisał/a, co Ci ślina na język przyniesie, gdzie tylko się da. Jestem zdania, że należy się dokładnie zastanowić przed opublikowaniem czegokolwiek w internecie, ponieważ ślad takiej czynności może pozostać w nim na zawsze. Jednak im więcej o sobie piszesz świadomie, tym większy masz wpływ, co pojawi się na pierwszych stronach wyszukiwania po wpisaniu w wyszukiwarce Twojego imienia i nazwiska. Informacje napisane przez innych oraz dawne nieprzemyślane wypowiedzi swojego autorstwa spychasz na plan dalszy. Ludzie bywają wścibscy, ale ich cierpliwość ma swoje granice. Jeśli Twoje nazwisko pojawia się w internecie tysiące razy, mało kto zada sobie tyle trudu, by przejrzeć wszystkie wyniki. A agencji służb specjalnych, jeśli tylko zechcą, i tak prześwietlą Cię na wylot.

Advertisements
Kategorie:wizerunek Tagi:
%d blogerów lubi to: