Pozycjonowanie zwane SEO

2009-11-05

Parę słów wprowadzenia
Dzisiaj postanowiłem, w ramach ćwiczenia intelektualnego, zająć się trochę pozycjonowaniem.
Pozycjonowanie stron WWW, czyli tzw. optymalizację mechanizmu wyszukiwania (ang. SEO) wiele osób uważa za sztukę tajemną, nie bez powodu. Tajemnicze mechanizmy wyliczania PageRank, w dodatku często aktualizowane, powodują, że w tej branży trzeba być ciągle na bierząco. W dodatku Google i inne wyszukiwarki nie ujawniają mechanizmów swojego działania. Do wielu rzeczy trzeba dojść samodzielnie metodą prób i błędów.
Na szczęście są ludzie, którzy chętnie dzielą się swoją wiedzą i fora dyskusyjne, które im to umożliwiają. Ilość informacji, jaką można znaleźć na takich forach, przyprawia o ból głowy. Przewija się tam jednak jeden motyw – nawet osoba, która nie ma pojęcia o pozycjonowaniu, może swoją stronę wypozycjonować. Wystarczy, że będzie wytrwała. Będzie dodawać swoją stronę do katalogów, reklamować ją na forach dyskusyjnych, portalach społecznościowych i artykułach publikowanych na portalach tematycznych. Zaskakujące? Ależ skąd! Przecież misją Google i innych wyszukiwarek jest dostarczanie treści promowanych w sposób naturalny, poprzez spontaniczną aktywność użytkowników internetu (taką jak fora, blogi itp) a nie sztuczki magików od SEO.
Można się zatem spodziewać, że każda strona tematyczna uzyska wysoki PageRank jeśli:
– w sposób dostatecznie interesujący będzie opisywać daną tematykę
– będzie dostarczać odpowiednio dużo unikalnej treści
– informacje o niej znajdą się w wielu miejscach w sieci
Użyłem tu wielu pojęć ogólnikowych. Co to znaczy dostatecznie interesujący, odpowiednio dużo? To zależy, co chcemy wypromować. Jeśli nasza strona dotyczy wypasu owiec w bieszczadach, prawdopodobnie nawet kilka artykułów i wpisy na forach pod takim hasłem wystarczą. Jeśli tematyką naszej strony są psy rasowe, będziemy musieli dostarczyć naprawdę dużo ciekawej i wartościowej treści, bo konkurencja ze strony innych stron o takiej samej tematyce jest silna.

Cel pozycjonowania
Przechodząc do rzeczy, postanowiłem dla zabawy i sprawdzenia siebie spróbować wypozycjonować hasła związane z moim hobby, turystyką górską. Mój sposób uprawiania turystyki górskiej jest dosyć ekstremalny. Nie jest to jednak wspinanie się po górach wysokich. Zdobywanie Himalajów jest bardzo ekstremalne, zastrzeżone dla wąskiej grupki osób, a przy tym niezwykle widowiskowe i przykuwające uwagę. Mój sposób nie jest widowiskowy i uwagi zbytnio nie przykuwa. To chodzenie po bezdrożach, bez szlaków, nocowanie w namiotach i szałasach.
W tym roku związałem się bliżej ze Studenckim Kołem Przewodników Beskidzkich. Zapisałem się na kurs przewodnika beskidzkiego oraz uczestniczyłem w kilku wyjazdach koła. Jeden z tych wyjazdów miał miejsce w dzikie ukraińskie Gorgany, których szczyty pokryte są skarłowaciałą sosną, zwaną kosówką. Tu nasunęły mi się dwa słowa kluczowe: pierwszym z nich jest właśnie kosówka, drugim – przewodnik górski.

Kosówka
Posługując się wspaniałym narzędziem Keyword Tool autorstwa Google’a sprawdziłem, jak popularne jest słowo ‚kosówka’. Ogólna miesięczna liczba wyszukiwań pokazana przez narzędzie wyniosła 1300 dla słowa ‚kosówka’ i 320 dla ‚kosowka’. Oprócz tego w szukanych frazach wysoką pozycję zajęły ‚pensjonat kosówka’, ‚willa kosówka’ i ‚dom w kosówce’.
Za pomocą wyszukiwarki Google przyjrzałem się stronom, z którymi będę miał się zmierzyć. Na pierwszym miejscu znajduje się hasło z Wikipedii. Jest to prawidłowe zjawisko. Wikipedia zawiera artykuły tematyczne, w których tytułowa fraza często pojawia się w treści. W tym przypadku jednak nie ma artykułu o takim tytule, tylko strona kierująca do innych haseł: kosodrzewina (właściwa nazwa kosówki), piętro roślinne kosówka, rzeczka Kosówka, oraz 3 miejscowości w Polsce. Kolejnymi konkurentami na pierwszej stronie wyszukiwania Google są strony pensjonatów w Karpaczu i we wsi Sienna. Jest też pole namiotowe i klub turystów górskich o takiej nazwie. W nich jednak fraza ‚kosówka’ jest tylko częścią nazwy własnej, nie powtarzającą się w treści strony.

Przewodnik górski
Każdy przewodnik ma swój rejon uprawnień, po którym może prowadzić komercyjnie wycieczki. Nie zostaje się przewodnikiem górskim, lecz przewodnikiem beskidzkim, tatrzańskim itp. Umiejętności zdobyte na kursie przewodnickim są jednak uniwersalne. Jeśli tylko nie organizujemy wyprawy komercyjnej, możemy jechać, gdzie tylko chcemy. Oczywiście do zdobywania gór wysokich trzeba zdobyć dodatkowe umiejętności, ze wspinaczką skałkową na czele. Przewodnik górski powinien sobie jednak poradzić w każdych górach lesistych i na nizinach (góry wysokie zostawiając przewodnikom wysokogórskim).
Przyjrzałem się zatem dokładniej frazie ‚przewodnik górski’. Również ta fraza nie jest wyszukiwana imponującą ilość razy. Keyword Tool wskazał 590 wyszukań frazy ‚przewodnik górski’ i 140 wyszukań ‚kurs przewodnika górskiego’. Dodatkowe słowa kluczowe do rozważenia zawierają jednak całkiem mocnych zawodników: turystykę wyszukiwaną ponad pół miliona razy, tatry wyszukiwane 300 tyś. razy i zwiedzanie – 74 tyś. razy.
Pierwsza strona wyszukiwania Google zawiera portale poświęcone poświęcone przewodnictwu górskiemu oraz książkom, również określanym mianem przewodników. Są to adresy stron dotyczących przewodników górskich (w obu znaczeniach terminu), więc zawierają wiele wystąpień frazy tytułowej w treści. Są więc silniejszymi konkurentami.

Co dalej
Google lubi systematyczność, nie będę się więc spieszył z podejmowaniem działań. Pozwolę mu najpierw pożywić się treścią tego artykułu. Wszystko, co publikujemy w internecie, bierze udział w wielkiej grze zwanej ‚pozycjonowanie’. Nie zawsze tylko jesteśmy świadomi, że w niej uczestniczymy.

Reklamy
%d blogerów lubi to: